Stare dobre czasy mi przypomniałaś - to ja sobie dzis pozgaduję, a co :)
Most na drugim zdjęciu, na Sanie, to most Lesko-Huzele. Kiedys rok w rok wczesnym latem jeździlismy tamtędy wodować jacht "na" prom do Polańczyka, bo tylko tam jest tak stromy zjazd do wody, że przyczepa może stać w wodzie w pionie, ciągnik przypiety linami do drzewa co by go nie wciągneło, a jacht ładnie się zsuwa i chlup :) Z Komanczy, ale przez Gruszkę nie szło, bo za stromy podjazd od Tarnawy. Jacht spory z kabiną i wielkim kilem pod spodem, musiał stac na dość wysokim "koźle", a całość na przyczepie ciągnika, lub kamaza - razem stanowiło to dosć wysoką konstrukcję. I pech chciał że zawsze źle wyliczylismy wysokość ładunku i jacht na centymetry nie przechodził przez ten most (pieroński :)). Spuszczalismy zatem ciągle powietrze z opon i przyczepa pokonywała most "na felgach" - godzina zawsze w plecy, ale nigdy się w końcu nie nauczylismy ile ten most ma "w prześwicie"
Druga fotka - San, widoczna droga Huzele-Polańczyk. będą to albo same Huzele, albo Łączki - ale osobiście obstawiam Huzele, tak juz prawie na wylocie.
Pieknie tam dziś u Was :)
Pozdrawiam



Odpowiedz z cytatem