generalnie w Bieszczadach równiez nie przyszło mi do głowy aby stosować jakiś filtr. Co najwyżej przez bandaż odcedzam żyjątka, które czasem w trakcie nabierania wody dostaną się do butelki.
Kobieto Bieszczadzka - skoro była ulewa to nie było potrzeby brać wody z potoku. Nie lepiej wystawić na dwór jakiś gar/miednicę (kiedyś tam była, jeśli myślimy o tym samym miejscu) i woda sama naleci
Podsumowując choć miałem kilka razy sytuację, gdy byłem gotów pić wodę z kałuży, jakoś noszenie ze sobą filtra do wody nie widzi mi się.