Eee.. zwykłe badania sejsmiczne. Pukną kilka razy i zacznie się lub się nie zacznie wielkie wiercenie. Kto wie, ile jest tych (g)łupkowych gazów.
Martwi mnie fakt, że znów będą na wskroś przewiercane pokłady wodonośne, o których być może nawet nie wiemy. Namolne dziurawienie mateczki Ziemi (w celach najróżniejszych) połączone z chciwym zużywaniem wód bliskopowierzchniowych doprowadza JUŻ do wysychania wielkich obszarów kraju. Jest taka teorya, amerykańska oczywiście, która głosi, że woda powierzchniowa stopniowo więźnie w głębszych warstwach skorupy ziemskiej (i jest to proces naturalny) i jedynym sposobem na jej powrót na powierzchnię jest 'wydmuchanie' w wybuchach wulkanicznych. Gdy zamrze wulkanizm, Ziemia uschnie. A my, ludzie, dzielnie ten proces przyspieszymy:) Albo i nie...kto tam wie...
Dość jednak kasandrycznych wizji, trza się cieszyć nadchodzącą niezależnością energetyczną kraju
Pozdrawiam,
Derty


Odpowiedz z cytatem