Strona 1 z 3 1 2 3 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 25

Wątek: Wspomnienia z dzikiego wschodu w odsłonach powoli dodawane

  1. #1
    Literat Roku 2013

    Awatar trzykropkiinicwiecej
    Na forum od
    04.2007
    Rodem z
    Nigdziebądź nad Osławą
    Postów
    1,841

    Domyślnie Wspomnienia z dzikiego wschodu w odsłonach powoli dodawane

    Przyszło mi do głowy pewnego dnia, przeglądając forum trafiłem na zapytanie w sprawie okolic gdzie podzieje się akcja... Ładunek Sati Moca (szczerze polecam) do kafetierki , spieniacz do mleka na dwa paluszki po półtora volt każdy, dupa na fotel i jazda...

    ...Rzecz dzieje się roku pańskiego niewiadomo którego.. gdzieś pomiędzy latami dziewięćdziesiątymi a wczesnym milenijum. Dzicz jak cholera... Dziury w drodze nr 897 takie, że samochody nauczyły się z własnej potrzeby latać na krótkich dystansach. Pojazd drogowo-powietrzny marki Citroen typ bojowy C15 (w kształcie wczesnych sokowirówek przemysłowych) mknie z prędkością bliżej nieokreśloną z powodu awarii prędkościomierza (co i zdrowsze jest dla żony kierowcy chorującego na wieńcówkę) Upał przelewa się od przedniej szyby do pasażerów, Ci oddają go za okno, usprawniając w ten sposób wynalazek turbomanualnej klimatyzacji obiegowej... w szum powietrza i ryk silnika wkrada się granie świerszczy, tylko wtedy gdy samochód omijając kolejną czeluść sunie miękko w powietrzu (w skrócie brzmiało by to tak: ryk, szum, hop- cisza, świerszcze, upadek-jęk pasażerów, ryk szum... itd. constans ) Gdy samochód zwalnia na przejeździe kolejowym w Makuńczy , słychać przez chwilę co leci w radiu, na ten moment jest to Czerwony tulipan i "Ja zwariuję" ...i będzie tak przez chwilę, strefa Von Nogajowa , to i zwolnić trzeba, posterunkowy uczulony na nasz pojazd...
    Kierowca od 4 lat nie siedział w osobówce, na codzień jeździ starą H9 Autosanu, biorąc zakręt w lewo... wjeżdżamy do rowu! Mina na jego twarzy wyraża jedno:
    - no co , u mnie zachodzi ;-/
    ..z naszej strony kupa śmiechu.. wypychamy cytryne z rowu i tłuczemy się dalej i po kilku minutach u celu.
    -Pantha Łyk ! stacja końcowa , wysiadać... (- dla kogo końcowa, dla tego końcowa, nam się dopiero zaczyna)
    Jak powiedział tak zrobiliśmy... psssklk! poleciał kapselek... pssssklk, psssklk pssssklk.. i jeszcze kilka, gospodarze poczęstowali nas okocimskim zimnym dodatkiem do miejscowej, gorącej rzeczywistości.
    - Kawał drogi przed nami, chcielibyśmy zdążyć przed nocą - uśmiecham się w myślach na ten komentarz, jest już po południu, a wczoraj zajęło nam przejechanie Uazem z Głupkowa na Szczerbanówkę 7,5h... kto zna Kowboja ten wie!
    Komu w drogę... temu ślepy koń! Odbieramy z długich wakacji dwa Hucuły. O tym pierwszym powiem tylko tyle że ma imię od cudnej blond grzywki na czole i z tym maślanym spojrzeniem... no cóż, laski mdleją, stąd Elvis.
    Ale o tym drugim... no to to jest rumak, arystokracja, niczym Incitatus - ulubieniec Kaliguli, Marengo Napoleona, kasztanka wodza Piłsudskiego... no sam Książę Wałachów - Karuzel , a tak dlatego że ślepy na dwa oka, i jak nie wie którędy ma iśc to się kręci w kółko. Ten i też przypadł mi być środkiem lokomocji i Druhem, dzielnym kompanem jak się pózniej okazało...
    - Dobra , zawijamy się Kowboj bo zapowiadali wieczorem burze.. no i te granatowe chmury nie wiele dobrego zapowiadają, może zdążymy
    Chyba w snach...
    Ostatnio edytowane przez trzykropkiinicwiecej ; 03-02-2010 o 13:58 Powód: źle wkleiło mnie to

  2. #2
    Malkontent Roku 2009 Awatar Krysia
    Na forum od
    09.2006
    Postów
    3,380

    Domyślnie Odp: Wspomnienia z dzikiego wschodu w odsłonach powoli dodawane

    Zaczyna się fantastycznie!!!jak zwykle zresztą
    "...Lecz ja wrócę tu, będę w twoim śnie.
    Nikt nie zabroni nam śnić..."
    Bogdan Loebl

  3. #3
    Bieszczadnik Awatar wtak
    Na forum od
    03.2006
    Rodem z
    nie tak daleko Gór
    Postów
    498

    Domyślnie Odp: Wspomnienia z dzikiego wschodu w odsłonach powoli dodawane

    no i... , no i... .
    pozdrówka :-)

  4. #4
    Literat Roku 2013

    Awatar trzykropkiinicwiecej
    Na forum od
    04.2007
    Rodem z
    Nigdziebądź nad Osławą
    Postów
    1,841

    Domyślnie odsłona druga

    No i...Rzuciłem okiem na wielki okap , który zamontowali w "sali kominkowej", chciałbym miec kiedyś coś podobnego w domu, każdy w głowie ma wizje swojego wymarzonego domku w górach... ja też! Żadna nowość pewnie, waham się pomiędzy: kominkiem otwartym, z płaszczem, piecem kaflowym, kozą, otwartym paleniskiem na kamieniach.. zawsze miło więc rzucić okiem na coś ciekawego. W międzyczasie sprowadzili konie z pastwiska, Karuzel zareagował żywo na znajome gwizdanie i przykłusował strzygąc wesoło uszami, w nagrodę marchewka. Mam jeszcze kilka schowanych na trasę, ale szybko je odnajduje i szorstkim jęzorem wygrzebuje dwie z kieszeni kurtki. Dopasowuję puśliska, bo wcześniej z siodła korzystali ludzie w wersji mini. But w strzemię, hop i znowu.. Cudne uczucie... Dodam że narrator jest raczej początkującym jeźdźcem, który nie miał nic wspólnego z wszystkimi woltami, manyżami i takie tam inne zagadkowe słowa.. Po raz pierwszy w życiu miał pokonać tak długą trasę, do tego na ślepym koniu w trudnym tereniu górskim i z nadciągającym deszczem na plecach. Nie urodził się również w rodzinie jeździeckiej, choć mógł by na to wskazywać Dziadek Ukrainiec, który służył w polskiej Kawalerii...
    Wujek hoduje dwa pociągowce i stado wołu... tak tak, potwierdzam przypuszczenia co śmielszych w wyobraźni, na krowie też jeździłem, będąc brzdącem, posadzili mnie na onej, ujechałem Krasule dojną dwa kilometry... Dalszy mój rozwój w kwestiach jeździeckich to już potem, w okolicach szkoły średniej. Udało się z kumplami osiodłać świnię... Tej niestety ujeździć się nie dało, smak szczęścia z wyczynu popsuła nam jej ucieczka. Do dziś w jednej z wsi wspominają, jak to sierpniowego niedzienego poranka ludzie udający się do kościoła, zauwazyli na drodze galopującą świnię z kulbaką na grzbecie... Gdyby nie to że spłoszona nadjeżdżającym samochodem skręciła w podwórko sąsiada, pewnie wzniosła by się w powietrze, niczym pegaz... a rozpędzić się tam może nawet Jumbo Jet, wszak to najdłuższa prosta w Bieszczadach.
    Zwyczajowe cmoknięcie i patataj patataj.. hej koniku... poczłapaliśmy stępa , drogą i zielonym szlakiem. Na początku stromo w górę, po pierwszym podjeździe dociągnęliśmy nieco popręgi. Przy tej czynności, gdy byłem z jedną nogą w powietrzu, Karuzelkowi się lekko zakłusowało. Dzięki czemu dało się usłyszeć w leśnej ciszy śśświssst i znalazłem się pod brzuchem, trzymając się kurczowo przekrzywionego siodła. Klnąc ile pary w płucach żeby się magiczny pojazd jakoś zatrzymał, bo to obijanie się wielce jest mi nie na rękę. Na szczęście Kowboj usłyszał z przodu moje jęki i zwolnił nieco. Udało mi się przeprowadzić udaną pionizację. Trzeba Wam wiedzieć że jazda na drugiego , dosiadając tego modelu to tzw. wojna podjazdowa, Karuzel jako że inwalida wzrokowiec, musi mieć pierwszego konia na odległość kilku kroków, wtedy pewniejszy jest że dobrze idzie, bo słyszy braciszka i wie którędy. Najlepiej kiedy smyra nosem zad Elvisa, o tak.. wtedy jest najspokojniejszy. Wydaje mi się że gdyby miał trąbe jak słoń, to trzymał by pierwszego za ogon. Niestety Elvisowi nie w smak jest gdy mu ktoś na zadzie siedzi, i co jakiś czas podgryza, więc lubi sobie kopnąć. W związku z tym błoga sielanka popołudniowej przejażdżki zamieniła sie w kilkumetrowe i niespodziewane podjazdy , kiedy to Karuzel orientował się że został za daleko z tyłu. Ja jak zwykle zajęty byłem podziwiniaem świata z wysokości, Bozia nie obdarowała mnie wzrostem , więc w końcu mogłem wyleczyć kompleksy, a do tego nie trzeba machać nogami, i ten las...mmmm Wiem, powinienem być jego oczami, ale tego nauczyłem się dopiero po kilku godzinach naszej współpracy. Olśnienie w tej sprawie nadeszło razem z pierwszym symptomem początkującego, mianowicie uporczywym wrażeniu niewygody w niektórych partiach ciała. Wędrując grzbietem pasma granicznego, wspomina się powykręcane Buki, spokój na szlaku i te cudne skrawki z widokami po stronie Słowackiej, pojawiające się co jakiś czas... Po lewej prześwitywała przez gałęzie Chryszczata gdzieś w oddali, a po prawej pyszne Verchy...ech.. żyć nie umierać.. dla takich chwil warto wszystko. Ziiiiuuuup plask! Ciemność, ciemność widzę! I w ogóle jakoś tak mokro... Przetarlem oczy rękawem ukochanej M-65tki i ujrzałem zamazany zad Karuzela oddalający się w kłusie, natomiast sam siedziałem w kałuży błota i zgniłych liści. Zapatrzony w krajobraz dookoła nie zauważyłem tego , czego nie zauważył też koń. Powalony buk i błocko za nim. Za błędy się płaci... Zwykle wyczuwał i zwalniał, delikatnie przechodząc przeszkodę, tym razem się chyba zamyślił, udzieliło mu się moje bujanie w obłokach. Kowboj krzyczał coś z przodu, żebym następnym razem kazał (jeśli nie omieszkam zauważyć przeskodę w tym filozoficznym odpłynięciu) mu skoczyć. Pytam jak? Przecież to to nie widzi gdzie ma lądować.. na co On że Karuzel to po kądzieli pegaz chyba jakiś, bo tak naprawdę to mimo że niedowidzący, skacze wyżej niż Elvis. Następne 2 godziny sprawdziłem ową teorię, i owszem... zuch chłopak. Wypracowałem sobie dwie komendy... gdy miała być dziura, kałuża czy jakiekolwiek odstępstwo od lini horyzontalnej w dół, mówiłem Hola! Gdy natomiast przyszło wspinać się bądź skakać - Hop! W mig pojęliśmy obaj, jak ważna jest komunikacja...a jak skuteczna okazałą się póżniej. Choć niektórzy w koniu widzą jedynie kabanos, zobowiązany jestem w imię honoru bronić tezy, że to bardzo pojętne i wrażliwe stworzenia z duszą. Od tej pierwszej konnej wycieczki, nawiązała się między nami przyjaźń.. trwająca wiele miesięcy. Rozumieliśmy się coraz lepiej i Karuzel to najmądrzejszy i najodważniejszy koń na jakim dane mi było kiedykolwiek jeździć, strasznie dużo mnie nauczył.

  5. #5
    Literat Roku 2013

    Awatar trzykropkiinicwiecej
    Na forum od
    04.2007
    Rodem z
    Nigdziebądź nad Osławą
    Postów
    1,841

    Domyślnie Odp: Wspomnienia z dzikiego wschodu w odsłonach powoli dodawane

    - jakby coś to się zgubiliśmy i pytamy o drogę - padło z przodu
    - czemu tak - padło z tyłu
    - bo nie mamy paszportów - padło z przodu
    ...i zjechaliśmy nagle ze stromej górki na asfalt. Udało nam się dotrzeć jeszcze za dnia do przełęczy nad Radoszycami, niechcący nie po polskiej stronie. Tym samym udało się nam również przestraszyć wopistę, który miał dyżur przy szlabanie (w owym czasie nie byliśmy jeszcze w strefie Schengen) Krótka scenka pt. "Którędy do naszych, bo nas konie poniosły" ...i wykorzystując chwilowy bezdech mundurowgo zaszyliśy się w krzakach po drugiej stronie drogi...
    Kątem oka w całym tym międzynarodowym zamieszaniu spostrzegłem przyszłość, coś jak deja vu, tylko bardziej świadome... Niebo było nad Słowacją wyjątkowo ponure i ciemne, co znaczyło że na pewno zleje nas niemiłosiernie i wyprawę będziemy wspominać jeszcze długo, bo do domu kawałek został.. A nam się jakoś nie spieszyło wcześniej, ba nawet znajdowaliśmy czas na jagodziska.. Stąd może ów Strażnik Graniczny bardziej był przerażony widokiem naszych umazanych na ciemny filolet twarzy niż sam niespodziewany desant ze zbocza. Siłą spojrzenia z nieba, częściej był kłus i galop niż sielankowy spacer... "Przygoda , przygoda, każdej chwili szkoda, nanananananana" nucąc pod nosem i kurczowo trzymając się przedniego łęku straciłem nagle zainteresowanie widokami po prawej. Odezwały się pierwsze ptaki zwiastujące nadejście przedwieczornej szarówki, co z aktualną tonacją nieba dawało półmrok... Byle do przodu, i nie przeoczyć słupka 87.. bo wtedy zwijamy się ze szlaku i odbijamy do Starego.
    Nagle ptactwo ucichło... słychać jedynie sapanie koni i skrzypienie skóry w siodłach... miarowy i rosnący szum liści w koronach... błysk i zrobiło się jasno, buki zaświeciły martwą szarością. Elvis pogalopował z Kowbojem przed siebie. Ucieszyłem się że mój nie spanikował na co odsapnąłem (za szybko niestety) i leciutko w kłusie chciałem nadgodnić, ale dotarł potężny grzmot i Karuzel zerwał się na oślep przed siebie... skutkiem czego przybyło mi kolejnego siniaka gdy koń nie zauważył drzewa,a jeździec nie zdąrzył przełożyć się na drugi bok . Do bolącej dupy, dodałem bolące udo i zdrapany ryj. Maniana
    Słyszałem rosnący hałas deszczu uderzającego w liście i skrzypienie kołysanych wiatrem drzew. Poczułem pierwszą mokrą kropkę na policzku... i rozlało się na dobre. W kilka minut pojawiła się i noc... Hałas i ciemność, przerywana piorunami.. Mokro... Zdjęliśmy kurtki i zawinęli w folię, żeby było coś ciepłego jak się ta nawałnica skończy. Konie nie chciały dalej iść, pozwoliliśmy im wybrać sobie miejsce, stanęły niedaleko przy powalonym buku, nieco poniżej grani. Przywiązaliśmy je i postanowiłem wcisnąć się pod konar w pobliżu wyszarpanych przy upadku drzewa korzeni. Luksusu nie ma.. ale z boku nie zacinało, tylko małe kapanie z Góry i konie na oku w zasięgu czołówki. W ruch poszły ciastka i herbata z termosu, śmiało można stwierdzić że to jeden z lepszych wynalazków na świecie. Dookoła młóciło świat na czym stoi przez jakieś pół godziny .. choć mi się strasznie ten dłużył.. Rozmyślałem o tym jak konie wyczuwają bezpieczne miejsce podczas burzy, skąd wiedzą gdzie nie uderzy piorun... czy to kwestie wyczucia elektrostatyczności powietrza, gruntu, czy też sprawy pola morficznego.. Kiedyś się dowiemy... i też mamy ten zmysł, zbytnie dogadzanie sobie cywilizacją pozaślepiało nam odpowiednie czujniki. Czoło burzy przeszło sobie wzdłuż południowej strony pasma, widać było błyski ciągle i docierały grzmoty, ale deszcz zelżał na tyle że wyczołgaliśmy się z tymczasowego schronienia. Hucuły zarżały jakby chciały powiedzieć że już można iść dalej... tak więc nic innego nie nam nie pozostało...

  6. #6
    Forumowicz Roku 2012
    Forumowicz Roku 2011
    Forumowicz Roku 2010
    Awatar don Enrico
    Na forum od
    05.2009
    Rodem z
    Rzeszów
    Postów
    4,964

    Domyślnie Odp: Wspomnienia z dzikiego wschodu w odsłonach powoli dodawane

    Toż to prawdziwy western, lubię westerny.

  7. #7
    Kronikarz Roku 2010
    Awatar bertrand236
    Na forum od
    07.2004
    Rodem z
    Poznań
    Postów
    4,224

    Domyślnie Odp: Wspomnienia z dzikiego wschodu w odsłonach powoli dodawane

    Jesteś moim Pewniakiem na Powsimordę w następnym głosowaniu...
    Pozdrawiam
    bertrand236

  8. #8
    Poeta Roku 2010
    Poeta Roku 2009
    Poeta Roku 2008

    Awatar WUKA
    Na forum od
    07.2006
    Rodem z
    Toruń
    Postów
    3,907

    Domyślnie Odp: Wspomnienia z dzikiego wschodu w odsłonach powoli dodawane

    Co tam Powsimorda,jakaś "najka" by się przydała!

  9. #9
    Forumowicz Roku 2012
    Forumowicz Roku 2011
    Forumowicz Roku 2010
    Awatar don Enrico
    Na forum od
    05.2009
    Rodem z
    Rzeszów
    Postów
    4,964

    Domyślnie Odp: Wspomnienia z dzikiego wschodu w odsłonach powoli dodawane

    "najka ?" proszę ...
    Jako specjalista od rankingów wciągnę tą relację do TOP TEN 2010.
    Boję się tylko , coby autor nie spoczął na laurach.

  10. #10
    Literat Roku 2013

    Awatar trzykropkiinicwiecej
    Na forum od
    04.2007
    Rodem z
    Nigdziebądź nad Osławą
    Postów
    1,841

    Domyślnie Odp: Wspomnienia z dzikiego wschodu w odsłonach powoli dodawane

    ...ciiii... kawa mi się skończyła.. lezeu po zaopatrzenieu....

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Wspomnienia Wędrowca
    Przez WUKA w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 01-11-2011, 18:55
  2. Gdzie najłatwiej spotkac dzikiego zwierza
    Przez archi61 w dziale Fauna i flora Bieszczadów
    Odpowiedzi: 53
    Ostatni post / autor: 11-10-2010, 10:10
  3. RIMB trzecia odsłona
    Przez don Enrico w dziale Spotkania i sprawy forumowe
    Odpowiedzi: 123
    Ostatni post / autor: 10-10-2010, 19:01
  4. Wspomnienia z kosówki
    Przez lukasz-l w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 15
    Ostatni post / autor: 25-11-2009, 08:19
  5. Wirtualne Bieszczady i Hotel Górski - odsłona 2
    Przez admin w dziale Zakwaterowanie i usługi
    Odpowiedzi: 15
    Ostatni post / autor: 03-07-2001, 17:14

Zakładki

Zakładki

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •