To ja powiem tak, ze odczucia z siodła są nader podobne do odczuć z nocnego krzalowania z kursantami. Czy to kursantem będąc, czy już swiadomym after-kursantem, zawsze jest tak samo i widzę, ze w siodle takoż. Nieważne, nogi czy kopyta. Błoto, mokre krzaki, liście i oblepienie zawsze smakuje tak samo i nawet ta ...rwaaaaaa co się rozlegała po łąkach brzmi we mgle identycznie :))) A doznania typowo siodłowe porównac można do nóg w butach.
Podoba mnię się to...
Ot, jeden wieczór z nocą połączony...
Sam smak