..azaliż prawdaż... drewno ma to do siebie że się lubi palić... a czasem nie ma komu gasić bo jak na złość stoi to to drewno puste (bywa tak że w domach nikto eta) i nie ma wmontowanej remizy, mimo tego że na miejscu jest basen przciwpożarowy i odpowiednie środki gaśńicze i przyrządy ku temu.. Urok taki że z dala od ludzi.. co zrobić... Ubezpieczenie ze względu na swoją wartość nie pokryje w całości kosztów odbudowy schroniska stąd ściepa. Po za tym, ubezpieczenie nie obejmuje zbieranych latami eksponatów i klimatu w chacie, natomiast ściepa i pomoc ludzi którzy pomagają i wnoszą tam kawałek siebie - owszem... Człek tak skonstruowany natomiast, że uczy się na błędach i co nie zabije to wzmacnia, jeśli potrafi wyciągnąć jakieś wnioski... i konstruktywnie podejść do tego od nowa... Mam pewność że nowe będzie jeszcze lepsze i przygotowane na pożar i inne możliwe wypadki najmocniej jak się tylko da, odnośnie warunków TAM panujących. Jest okejaśnie, prawdaż? Pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć... Wydaje mi się że schronisko to miejsce gdzie człowiek ma się czuć bezpiecznie, po zejściu ze szlaku... i takie mam nadzieję będzie nowe! Jeśli są jakieś pomysły czy sensowne podpowiedzi w tej podstawowej i ważnej kwestii, to nic nie stoi na przeszkodzie żeby o tym powiedzieć, uczymy się cały czas.. wszak to bieszczady.info! (Smolnik też jest info.pl :)


Odpowiedz z cytatem