Cisza cisza, a dziś jeszcze czuwanie – Wielki Piątek i drugi kwiecień już.
Ale u mnie tak się składa, że dziś właśnie chwila dłuższa przyszła na krótką opowieść o tym co na budowie dzieje się w równoczasie z ciszą. Na początek: moje alibi za okres od ostatniego postu dziś kończy trzy tygodnie i na imię ma Weronika. Życie jest piękne !
Nie zaglądałem dłużej, za to teraz więcej niż dwa słowa.
Nie chcę zapeszać, ale idzie dobrze. Prawdą jest, że urządzenie będzie trwać do przyszłego roku najmarniej, ale na razie nie zmieniamy rokowań na termin herbaty z widokiem. Nadal planujemy całą naprzód (a raczej w górę) na ten rok. Celujemy w stan surowy zamknięty na jesień, ale już z kuchnią, łazienką i jakimś spaniem, funkcjonującymi choćby prowizorycznie. A w szczególe:
- dom jest już „prawie” gotowy, nawet w kilku wersjach - przechadzamy się po nim klikając z zewnątrz i z wewnątrz, domierzamy czy wysokości nad schodami, światła i widoków do herbaty aby na pewno nie zabraknie. Dół bez zmian poza dodatkową łazienką, ale góra ma wielką szansę wyładnieć – chcemy dodać trochę więcej światła w poddaszu i więcej łazienek. Raczej zniknie balkon od stony drewutni, za to pojawi się balkon i może taras po przeciwnej stronie. Całość planujemy powiększyć o trzy metry w stronę drewutni, i to właśnie może kosztować miesiące dodatkowych formalności i może zrodzić jakieś zagrożenie dla terminu.
- po Wielkanocy ruszamy z uprzątnięciem pogorzeliska, wyprowadzeniem prądu z podziemia, i jak obeschną drogi, wywożeniem na miejsce piachu i innych materiałów, tak aby fundamenty mogły ruszyć w maju.
- są już u Kondzia pieniążki na 20 kubików zimowej jodły na więźbę dachową i drewno konstrukcyjne, którego mogłoby braknąć, kloce już leżą na składzie i czekają na przewiezienie do tartaku.
- zamówiliśmy i zapłaciliśmy już za połowę z 400 m2 najprawdziwszego łemkowskiego gontu spod samiuśkiej Krynicy
- dosycha drewno na drzwi i okna
- gromadzą się mebelki stu- i więcej- letnie – kupiliśmy już cztery szlabaniki, skrzynię posagową, stół, kredens - wszystko w odpowiednim klimacie i niezłym stanie, choć kilka z nich do wyratowania spod olejnej farby, niegdyś bardzo eleganckiej...
Podsumowując - wraz z drewnem które mamy, zamówiliśmy lub dokupiliśmy już prawie wszystko czego brakowało do surowego zamkniętego, i większość mebli, które planujemy na dole.
Układ zasilania odbudowy też chyba wygląda nieźle:
- na konto odbudowy wczoraj wpłynęły pieniążki z PZU, co do grosza na pełną sumę ubezpieczenia budynku, może dlatego, że kosztorys odbudowy wyszedł na sumę ośmiokrotnie wyższą... Ale mimo to znaczny pieniążek już na koncie więc chodzimy po pewniejszym gruncie i planujemy raźno.
- mamy spore szanse na unijne dofinansowanie urządzenia Schroniska. Otrzymujemy bardzo sympatyczne i życzliwe wektorowanie co do tego jak wypełnić dobrze wnioski, aby gdzieś za rok z każdej nowozakupionej rzeczy wrócił do nas co drugi wydany złoty. Wydawałoby się, że tych nówek będzie u nas niewiele, ale jak dobrze policzyć tylko elektrykę, hydraulikę, lodówkę, zamrażarkę, urządzenie piętra, w tym sypialni i łazienek, to okazuje się, że dwukrotnie wyczerpujemy limit.
- cały czas wpadają nam na konto dechy i cegły (jedna jest z dedykacją dla Królowej), kafle do pieca i inne zamarzone ale i całkiem realne formy wsparcia w projektowaniu domu. Dziękujemy za nie pięknie, a szczególnie za rodzinny pomysł pieca chlebowego dofinansowany z kieszonkowego Asi, Ewy i Moniki !
- co do pozostałych środków - przedeptaliśmy już potrzebne ścieżki, żeby nie stanąć z odbudową przez przyziemności takie jak finanse, ale i nie wydrenować złociszów na odsetki zamiast na budowę.
Czekamy na namioty i gości pierwszomajowych. W tym czasie nasz plan mówi, że na miejscu ma być prąd i woda, Królowa zapowiada się znów na górze, na razie prawdopodobnie urzędując z tymczasowej siedziby na kółkach (dajcie znak jeśli tylko ktoś wie o jakimś przyzwoitym drzymałowym mieszkanku na kilka miesięcy). I tego się trzymamy !
Pozdrawiam ciepło Wszystkich Niecierpliwych !
Wesołych Świąt!


Odpowiedz z cytatem