Moje wspomnienia z dworcem krośnieńskim :D
Dawno jak dla mnie temu (rok 2000) jechaliśmy z kumpelą z Bukowca stopem właśnie do Krosna, gdzie dotarliśmy ok 19, chcieliśmy gdzieś się rozbić namiotem... No to
poszliśmy do najbliższej parafii RK. Niestety, koleżanka miała chyba przykrótkie spodenki i w ogóle pewnie wyglądalismy jak rozpasanie obyczajowe(czasy grunge....), więc proboszcz nie wyraził aprobaty na nasz nocleg namiotowy czy nie namiotowy w okolicy kościoła / plebanii :(
Skończyło się że spaliśmy przy jakiejś szkole - nieopodal, a następnego dnia byliśmy pierwszymi ludźmi na dworcu, jeszcze godziny pomylilismy i czekaliśmy w zimnie ok 1h na pociąg - coś ok 4 mielismy pociag do Krakowa, z Krakowa do Gdańska....
Bo... my w ogóle to jechaliśmy z Bieszczad na koncert Cranberries w ramach RFM coś tam coś tam.. Problem był, ze dopiero w pociagu do Gdańska dowiedzieliśmy się od przygodnie spotkanych ludzi że koncert jest odwołany z powodu źle czującej się Dolores :( No nic, to zobaczyliśmy kawałek Gdańska, Malborka i ... wróciliśmy jeszcze na ponad tydzień w Bieszczady hehe :D :D :D
P.


Odpowiedz z cytatem