Przerabiałem kiedyś zwiedzanie tego skansenu bez przewodnika i była to porażka. Moje towarzystwo nie tylko nie chciało się dołożyć,to jeszcze mi wygadywało sam pomysł. Uratowałem co nieco podłączając się do jakiejś wycieczki, na krzywy ryj. Bardzo spodobała mi się szkoła pod austriackim zaborem i stojak z dyscyplinami(kijami do bicia) o grubości kijów dostosowanych do przewinienia wychowanka- były czasy.
Wykupiłem jako jedyny dodatkowy bilet, żeby obejrzeć wystawę ikon i to co zobaczyłem warte było większych pieniędzy. Pamiętam też, że była wystawa ze sprzętami, meblami, opakowaniami produktów z czasów głębokiego PRL-u, gdzie uśmiałem się ze śmiechu, bo wszystko to było prawdziwe i znane z autopsji. Wtedy wszyscy mieli prawie to samo.


Odpowiedz z cytatem