Zobacz wyniki ankiety: ...którędy powędrujemy?

Głosujących
21. Nie możesz głosować w tej sondzie
  • ...deszcz na Gawrze, czyli jak to się wszystko zaczęło

    8 38.10%
  • ...przygód kilka z Alojzym Mizio

    2 9.52%
  • ...''co robią te Szkopy na drzewie?''

    11 52.38%
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 19

Wątek: Opowiadanie interaktywne ;)

Widok wątkowy

  1. #8
    Literat Roku 2013

    Awatar trzykropkiinicwiecej
    Na forum od
    04.2007
    Rodem z
    Nigdziebądź nad Osławą
    Postów
    1,841

    Domyślnie Odp: Opowiadanie interaktywne część II

    ...to jedziemy do Bacy...Masz Ci babo klocek.. a po co? Dodam że nasi bohaterowie to ludzie nad wyraz tolerancyjni, jeno mają zpecyficzne poczucie humoru, i cytowanie ich jest niezbędne aby historia nabierała jakiegoś sensu...
    - Teeee Kowboj... a po ssso wy jedziecie to tego Basy heu?
    - po barana dla tych małp
    - eeee... Kowboj, to nie małpy tylko aryjczycy..zresztą ja sie nie znam, jestem filologiem angielskim a nie germanistą - podsumował obszerny wywód Kum po czym udał się w poszukiwaniu zbłakanej pełnej puszki piwa, którą mógłby pocieszyć i zaprowadzić do domu.. tam gdzie piwku jest najlepiej.
    Drogi czytelniku, trzeba by Ci się ruszyć już z tej ławki, co by nie ugrzęznąć na nasteopne kilka dni, jak nasi kumowie, bo zawartość blaszanej balii, w której pływały najrozmaitsze skarby kultury konsumpcyjnej, skusiły by wielu... Czego tam nie było...a woda ze studni chłodna. A żar z niebia słuszny... Nad ranem Kumowie powrócili z długiej i męczącej kolejowej wyprawy logistycznej do Medzilaborec (czy też Medzilaborców, kto chce niech się kłóci, o tym ankiety nie będzie)... Największe spustoszenie miała jednak poczynić wieczorem butelka z niebiesko-zielonym płynem..ale o tym później.. albo i nie, kto wie o czym Wam się zachce czytać...
    Przez stół przeleciała para obłoconych butów, (albo dwie pary, dla Ciebie też) które podług norm dedukcji mają się znaleźć na naszych nogach i to szybko bo Kowboj poszedł odpalać wechikuł. Słowo o samym pojeździe... Żółty i diabelnie przystosowany do środowiska w którym jesteśmy - Fiat 126p. W starej budzie, kuszący oko swoimi obłymi kształtami, odpala się go patykiem grzebiąc coś tam w silniku. Nigdy nie sprawdziłem gdzie dokładnie, bo zawsze mnie tak wszelkie podróże tym żółtym diabłem cieszyły że w ciągu kilku sekund znajdowałem sobie wygodny kąt w pojeździe oczekując wyjazdu i przygód, a te jak wiecie z Kowbojem mają skłonność zdarzać się nader często. (wygodnie Ci tam czytelniku na tylnym siedzeniu kaszlaka?) Odpaliła maszyna, zakołysało i uniósł się znajomy romantyczny klekoczący odgłos silnika.
    - Kowboj a po co nam baran dziś, jak to ognisko co sobie Niemcy zażyczyli to dopiero w sobote
    - bo trzeba go wp...lić do marynaty
    - aha

    No i klekot niósł się po dolinie, kiedy maszyna radosnym pędem omijała kałuże na drodze, nie ujechaliśmy jakihś 100 m, gdy trzeba było się zatrzymać, bo przy drodze klęczała grupka brygady sanockiej, montowali kopczyk z kamieni i wysyłali żale w przestrzeń.
    - [I]co się stało? - zatrzymał wóz Kowboj i pyta przez uchylone okno (a uchylone było od kilklu tygodni, klimatyzacja multimanualna)
    - a nic, wino nam się zbiło i grób budujemy - ze łzami w oczach powiedział Nielot (nazywany tak od egzotycznego ptaka, jaki mu się w dowodzie przy nazwisku zagnieździł)
    - każdego szkoda... ale widze po Murzynie (drugi element brygady sanockiej, tu ksywa od karnacji skóry, miał nieco ciemniejszą, co budziło zdziwienie u przyjaciół kiedy reszta rodziny blada jak dzieci młynarza) że dacie rade jeszcze do wieczora , my jedziemy do bacy, bedziemy kiedyś , cześć.. pomoż wstać Murzynowi bo nie daje rady - no i ruszliśmy po kilku metrach mijając po lewej Murzyna z trudem gramolącego się w rowie z reklamówką pełną jabcoków.
    Baca mieszkał całkiem niedaleko, w zasadzie za górką, z tym że Kowboj nie lubiał takich krótkich odcinków pokonywać pieszo, no i zawsze w trakcie mógła najśc niespodziewana ochota żeby odwiedzić kogoś np. w Komańczy, albo Cisnej.. a wtedy piechotą było by trudniej. Podróż trwała kilka chwil, w sam raz żebyś mógł czytelniku nałapać na tylne siedzenia różnej maści, much, gzów, motyli i innych latających robali, które liczyły na darmowy transport.
    Cel podróży (ale czyż można go określać podróżując z taką ekipą, niemożliwym jest wiedzieć gdzie sie skończy) to miejsce za którym nie przepadam... głównie z powodu przywiązanego na łancuchu mrowia kudłaczy wszelkiej maści, kundli poupychanych po stodołach, stajenkach, chlewikach, a każdy na krótkim łańcuchu... Niemożliwością jest dojść do drzwi domostwa suchą nogą... dom znajduje się pomiędzy chlewem a oborą, słusznej grubości dywan organiczny ściele się na podwórku, dając miłe parujące ciepło zimą i smród z brudem latem. Dobijanie się do drzwi zajmuje chwile.. ale nikt nie otwiera, skobel przełożony długim gwoździem, ujadanie psów i nic więcej.
    - Nic to, nie ma nikogo, Baca pewnie z owcami, jedziemy do Łupkowa może tam się coś wymyśli (a nie mówiłem, cel ruchomy)
    W drodze powrotnej, gdy tylko koła złapały szuter i rozwiał się dookoła żółtego diabła pył i strzelające na boki kamienie, wydawało mi się że widziałem Bace jak podnosił rękę z reklamówką, leżąc w rowie jakieś kilka metrów za cmentarzem i cerkwiskiem, ale działo się to za szybko jak dla mnie i nie wspominałem nic, bo nabieraliśmy prędkości przed górką i szkoda by zwalniać...(dziwny dzień, wzmożona grawitacja w rowach) Strasznie lubię ten odcinek, wiele razy go pokonywałem i przykro mi będzie jak tu kiedyś (Boh Pomyłuj) asfalt wyleją... Kiedy przyszło nam już na horyzoncie dostrzegać pierwsze objawy cywilzacyi, czyli druciane ogrodzenie pasieki, na środku szosy wyłoniła się reszta bandy sanockiej, w dość licznej grupie, taszcząc na zmianę dwie skrzynki jabcoków, szlachetnie nazywanych nalewką wiśniową (Pastor okrasił by ten płyn odpowiednimi epitetami, wszak nikt inny jak On od Bożej strony takiego łaskawieństwa nie ma i znajomości PRAWDZIWYCH trunków ) Minęliśmy ich raczej szybko, bo na tyle wesołych osób, rozmowa przez okno mogła by się szybko nie skończyć (to zjawisko drogowe też tłumaczy ów wzmożoną grawitację) Jakieś 30 m za peletonem trzej Jegomoście zachodzący się ze śmiechu. No przy tych to się napewno zatrzymamy.
    - no czeeeeśćć - z lekkim usmiechem zapytał kowboj, wychylając się przez okno - a co wam k..wa tak wesoło?
    - a bo k..wa zbieramy suszone żaby
    - co robicie?
    - no zbieramy rozjechane wyschnięte żaby do reklamówki, żeby zrobić wieczorem teatrzyk cieni

    - popatrz jakie one mają śmieszne pozy - tu zagrzebał w reklamówce wyciągając faktycznie, rozjechaną, wyschniętą żabę - o ta wygląda jakby tańczyła kankana, o a ta jakby paliła cygaro
    - zrobimy teatrzyk jak nic!
    - Jesteście po...bani - skwitował Kowboj i ruszyliśmy z kopyta, słysząc kolejny ryk śmiechu
    - Już wiesz czemu nie jaram zielska? Boję się że kolejnym razem absurd przeskoczy nawet tą niewidzialną granicę! A wtedy będziecie do mnie mieli pretensje żę to przeze mnie ta apokalipsa
    - a tak mi się przypomniało, wiesz że jest pięciu jeźdźców apokalipsy?!
    - jak pięciu, a nie czterech?!
    - no pięciu, według Pratchetta piąty się wycofał z biznesu i został mleczarzem.
    - kto to jest Pratchett?! A nie ważne, zjadłby coś, jeszcze nic nie jadłem, jedziemy na pierogi?
    - ale gdzie tym razem, pod Sosne, pod Kamień czy do Smoluchowa do Zagrody?

    ...Sami zdecydujcie gdzie smakują najlepiej... wystarczy kliknąć TU.
    Ostatnio edytowane przez trzykropkiinicwiecej ; 10-02-2010 o 16:31

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Do Łopienki przez Hyrczę – opowiadanie w 5 odcinkach.
    Przez Wojtek Pysz w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 27
    Ostatni post / autor: 07-10-2015, 21:23
  2. Jeden dzień z ... lat – moimi oczami. Opowiadanie urodzinowe.
    Przez Aleksandra w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 02-10-2010, 21:09
  3. Łemko Bury/opowiadanie
    Przez Jurko51 w dziale Poezja i proza Bieszczadu...
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 05-04-2008, 23:45
  4. Rajd Sierżantów [ opowiadanie ]
    Przez Henek w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 7
    Ostatni post / autor: 12-10-2004, 00:06

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •