Zobacz wyniki ankiety: ...którędy powędrujemy?

Głosujących
21. Nie możesz głosować w tej sondzie
  • ...deszcz na Gawrze, czyli jak to się wszystko zaczęło

    8 38.10%
  • ...przygód kilka z Alojzym Mizio

    2 9.52%
  • ...''co robią te Szkopy na drzewie?''

    11 52.38%
Strona 1 z 2 1 2 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 19

Wątek: Opowiadanie interaktywne ;)

  1. #1
    Literat Roku 2013

    Awatar trzykropkiinicwiecej
    Na forum od
    04.2007
    Rodem z
    Nigdziebądź nad Osławą
    Postów
    1,841

    Domyślnie Opowiadanie interaktywne ;)

    n- ta CZĘŚĆ GŁOSOWANIA ZAKOŃCZONA


    Witam... jako że poproszono mnie o skrobnięcie jeszcze paru słów o tym jak to bywało tu i tam, z tym i tym,tedy a wtedy... proponuję wersję interaktywną... (taką co wy też macie wpływ na dalszy ciąg) ..byle nie mijać się z prawdą... Przychodzi mi do głowy wiele przygód, rozłożonych w różnym czasie... A zwykle jak już kopyta mnie i przyjaciół zaniosły w Bieszczad czy jego granice to popasaliśmy dłuższy czas, a działo się wiele.. tak więc do wyboru są trzy wersje, głosować... czas tylko mi znany (całkiem krótki), słowo honowu że oszukiwać nie będę, i to Wy zdecydujecie... a ja już coś napiszę...
    Ostatnio edytowane przez kobieta_bieszczadzka ; 12-02-2010 o 16:14

  2. #2
    Bieszczadnik Awatar dziabka1
    Na forum od
    09.2002
    Rodem z
    warszawa
    Postów
    879

    Domyślnie Odp: Opowiadanie interaktywne ;)

    Cytat Zamieszczone przez trzykropkiinicwiecej Zobacz posta
    Witam... jako że poproszono mnie o skrobnięcie jeszcze paru słów o tym jak to bywało tu i tam, z tym i tym,tedy a wtedy... proponuję wersję interaktywną... (taką co wy też macie wpływ na dalszy ciąg) ..byle nie mijać się z prawdą... Przychodzi mi do głowy wiele przygód, rozłożonych w różnym czasie... A zwykle jak już kopyta mnie i przyjaciół zaniosły w Bieszczad czy jego granice to popasaliśmy dłuższy czas, a działo się wiele.. tak więc do wyboru są trzy wersje, głosować... czas tylko mi znany (całkiem krótki), słowo honowu że oszukiwać nie będę, i to Wy zdecydujecie... a ja już coś napiszę...
    Nonono, panie szefie :)))
    Zastanówmy się... Może od początku? Te Szkopy są fascynujące, ale niech idzie rzecz swoją koleją...

  3. #3
    Bieszczadnik
    Na forum od
    01.2006
    Postów
    1,823

    Domyślnie Odp: Opowiadanie interaktywne ;)

    Ja tam o tych szkopach chętnie poczytam, ten Mizio to gej jakiś, a początki trzykropka, to pewnie w okresie prenatalnym były, więc tyż jakoś emocjonującymi sie nie jawią...

    dawaj chopie

  4. #4
    Kronikarz Roku 2011 Awatar buba
    Na forum od
    02.2006
    Rodem z
    Oława
    Postów
    3,644

    Domyślnie Odp: Opowiadanie interaktywne ;)

    jedno mamy wybrac?? ales ty okrutny...

    ja tam bardziej licze na jakies opowiesci serialowe o ilosci odcinkow dlugosci porzadnej telenoweli
    "ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

    na wiecznych wagarach od życia...

  5. #5
    Forumowicz Roku 2018
    Kronikarz Roku 2018
    Forumowicz Roku 2017
    Kronikarz Roku 2014
    Ekspert Roku 2013
    Korespondent Roku 2008
    Awatar sir Bazyl
    Na forum od
    09.2005
    Rodem z
    Resmiasto
    Postów
    3,043

    Domyślnie Odp: Opowiadanie interaktywne ;)

    O kurcze, próbowałem na trzy zagłosować, waliłem w klawiaturę z sziftem, kontrolem, altem w różnych kombinacjach i się nie udało :( Do d... te komputery. Każdy Twój przekaz będzie na pewno wspaniały - też liczę na całą Trylogię!
    "Rozum mówi nie raz: nie idź, a coś ciągnie nieprzeparcie i tylko słaby nie ulega; każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia." W. Krygowski

  6. #6
    Literat Roku 2013

    Awatar trzykropkiinicwiecej
    Na forum od
    04.2007
    Rodem z
    Nigdziebądź nad Osławą
    Postów
    1,841

    Domyślnie Odp: Opowiadanie interaktywne ;)

    Dodam że w żadnym wypadku określenie "Szkopy" nie jest kierowane przeciw obywatelom innego narodu, dlatego są w cudzysłowie i chodzi o cytat pewnego pana... szanuję wszystkie narodowości.. oprócz niedzielnych turystów i ceprów bez wyrazu :p ...ba, wyszli na mocne prowadzenie, a siedzą nie gdzie indziej jak na sośnie.. a jedna tylko taka sosna jest... co do początków, są na drugim miejscu.. i tam deszcz leniwie sączy się.. we mgle biegają nagie studentki.. ale ciiiii.... przecież to Wy decydujecie...

  7. #7
    Literat Roku 2013

    Awatar trzykropkiinicwiecej
    Na forum od
    04.2007
    Rodem z
    Nigdziebądź nad Osławą
    Postów
    1,841

    Domyślnie Odp: Opowiadanie interaktywne ;)

    Dziękuje... proszę już nie głosować w ankiecie powyżej...z przyczyn technicznych niech się zamknie sama... wracamy na ziemię...

    ...Wyobraźcie sobie że zaczyna wam się kręcić w głowie... wszystko zaczyna się powoli obracać.. ekran w który się patrzycie.. sufit.. ściana... i nagle huk, błysk... jeszcze trochę wirowania... robi się strasznie jasno, słychać potężny świsssssssst ...i lądujecie z hukiem na tarasie schroniska w Starym Łupkowie... (kto był ten wie, kto nie był, ten niech nadrabia zanim będzie czytał dalej ) Po niebie wlecze się leniwa chmurka... słychać świerszcze.. tak głośno jak to tylko może być w srodku upalnego lata... Z boku po prawej siedzi jakiś zarośnięty studencina i tłumaczy coś towarzyszowi z mocnym zaangażowaniem, tak mocnym , jak mówią lekko podpici studenci gdy mają mocne przeświadczenie że na tym, to akurat się znają!
    - szzzy wiesz, mój drogi kumie, ższeeee na świesie, to jest tak - tu oparł czoło na spierzchniętej od słońca dłoni, zaciągając się papierosem, tak jak to zaciąga się wydawać by się mogło mądry człowiek, tuż przed powiedzeniem czegoś ważnego - ższeee, w garści siemii, jest około - powiedział około, bo naprawdę nie wiedział ile- jest około 25 miliardów - -uniesiony palec wskazujący i podniesiony głos dodawał powagi sytuacji - 25 miliardów bakterii?! czaisz?! 25 miliardó - czknięcie- ów bakterii! ...to jest znasznie więcej nisz wynosi populacja ludzka!
    Po raczej krótszej chwili, ale niezbędnej do wykonania tzw. namysłu (czyli ok. trzech łyków piwa okocim mocne z puszki aluminiowej o pojemności 0,5 l ) odezwał się siedzący poniżej na schodku kum:
    - No starrry, ssss ge - o - lohicznego punktu widzenia - jesteśmy k..wa niewidzialni!
    Jak stwierdził jeden z filozofów, fakt ten może zarówno przerażać, jak i fascynować, mnie akurat fascynuje.
    Ze schroniska wymaszerował Kowboj, z apaszką i w trzewikach (piszę trzewiki no bo inaczej tego buta nazwać się nie da, a chciałbym to słowo przypomnieć, już coraz rzadziej się pojawia ) Wyciągnął wykałaczkę z zębów, powietrze przeszyło cmoknięcie towarzyszące, po czym patrząc w niebo, ręką nakrywając czoło rzekł lekko zdziwiony:
    - co robią te Szkopy na drzewie?! Eeeeee... k...wa!!!!!
    - a zossssstaw ich Kowboj ...u nich sobie nie mogą, zresztą w Berlinie napewno w ogóle nie ma drzew, niech sobie połażą, będą co mieli wnukom opowiadać, najwyżej się któryś zwali i zobaczymy jak śmigło ląduje
    - co też okrasił szerokim uśmiechem i pociągnął słusznie z puszki na potwierdzenie Kum
    - no właśnie los tak chciał, że sss tej całej skromnej populacji, jaką tworzymy, tych oto dziesięciu Niemców zesłał nam Pan, abyśy mogli popatrzeć na śmigło jak ląduje... czy nie...nie wiem... pijmy... bo się ściemnia... Dodać muszę że Kumy miały identyczne dwa , lekko skrzeczące i zachrypiałe głosy, wszak już od tygodnia cieszą się wakacjami w tym uroczym miejscu. Nie ruszając się za wiele po za obręb chaty, no może do studni, na ognisko, albo do niebieskiego domku gdy przyciśnie ....
    Jak to się porobiło spytacie, że na czubku sosny, buja się w tym momencie 10 młodych Niemców, szprechając coś tam po swojemu... Swoją drogą to przyznać muszę że wiele burz przeżyłem w Łupkowie, ale jeszcze nikgdy wierzchołek tej sosny nie był tak blisko ziemi... no może w jej dzieciństwie..
    Ano przyjechali... z Niemiec przyjachali.. nic odkrywczewgo , zważywszy na tym że w Niemczech zwykle mieszkają Niemcy, i jak już gdzieś przyjadą to są... No dobra.. ale jak tu się znaleźli?.. Kluczem do zagadki okazuje się jeden z ich wychowawców... który z pochodzenia Lach, wyczytał gdzieś w internecie o schronisku, i że to taki dziki zachód jest! Masz! Jak znalazł miejsce na resocjalizację tzw. trudnej młodzieży.
    - no to co robimy ? - zapytał Kowboj - jedziemy na Wolę czy do Bacy? Trzeba przygotować to ognisko dla tych szympansów...
    No właśnie.. co robimy? Jedziemy na Wolę czy do Bacy?... głos w ankiecie można oddać tu
    Ostatnio edytowane przez trzykropkiinicwiecej ; 10-02-2010 o 01:15

  8. #8
    Literat Roku 2013

    Awatar trzykropkiinicwiecej
    Na forum od
    04.2007
    Rodem z
    Nigdziebądź nad Osławą
    Postów
    1,841

    Domyślnie Odp: Opowiadanie interaktywne część II

    ...to jedziemy do Bacy...Masz Ci babo klocek.. a po co? Dodam że nasi bohaterowie to ludzie nad wyraz tolerancyjni, jeno mają zpecyficzne poczucie humoru, i cytowanie ich jest niezbędne aby historia nabierała jakiegoś sensu...
    - Teeee Kowboj... a po ssso wy jedziecie to tego Basy heu?
    - po barana dla tych małp
    - eeee... Kowboj, to nie małpy tylko aryjczycy..zresztą ja sie nie znam, jestem filologiem angielskim a nie germanistą - podsumował obszerny wywód Kum po czym udał się w poszukiwaniu zbłakanej pełnej puszki piwa, którą mógłby pocieszyć i zaprowadzić do domu.. tam gdzie piwku jest najlepiej.
    Drogi czytelniku, trzeba by Ci się ruszyć już z tej ławki, co by nie ugrzęznąć na nasteopne kilka dni, jak nasi kumowie, bo zawartość blaszanej balii, w której pływały najrozmaitsze skarby kultury konsumpcyjnej, skusiły by wielu... Czego tam nie było...a woda ze studni chłodna. A żar z niebia słuszny... Nad ranem Kumowie powrócili z długiej i męczącej kolejowej wyprawy logistycznej do Medzilaborec (czy też Medzilaborców, kto chce niech się kłóci, o tym ankiety nie będzie)... Największe spustoszenie miała jednak poczynić wieczorem butelka z niebiesko-zielonym płynem..ale o tym później.. albo i nie, kto wie o czym Wam się zachce czytać...
    Przez stół przeleciała para obłoconych butów, (albo dwie pary, dla Ciebie też) które podług norm dedukcji mają się znaleźć na naszych nogach i to szybko bo Kowboj poszedł odpalać wechikuł. Słowo o samym pojeździe... Żółty i diabelnie przystosowany do środowiska w którym jesteśmy - Fiat 126p. W starej budzie, kuszący oko swoimi obłymi kształtami, odpala się go patykiem grzebiąc coś tam w silniku. Nigdy nie sprawdziłem gdzie dokładnie, bo zawsze mnie tak wszelkie podróże tym żółtym diabłem cieszyły że w ciągu kilku sekund znajdowałem sobie wygodny kąt w pojeździe oczekując wyjazdu i przygód, a te jak wiecie z Kowbojem mają skłonność zdarzać się nader często. (wygodnie Ci tam czytelniku na tylnym siedzeniu kaszlaka?) Odpaliła maszyna, zakołysało i uniósł się znajomy romantyczny klekoczący odgłos silnika.
    - Kowboj a po co nam baran dziś, jak to ognisko co sobie Niemcy zażyczyli to dopiero w sobote
    - bo trzeba go wp...lić do marynaty
    - aha

    No i klekot niósł się po dolinie, kiedy maszyna radosnym pędem omijała kałuże na drodze, nie ujechaliśmy jakihś 100 m, gdy trzeba było się zatrzymać, bo przy drodze klęczała grupka brygady sanockiej, montowali kopczyk z kamieni i wysyłali żale w przestrzeń.
    - [I]co się stało? - zatrzymał wóz Kowboj i pyta przez uchylone okno (a uchylone było od kilklu tygodni, klimatyzacja multimanualna)
    - a nic, wino nam się zbiło i grób budujemy - ze łzami w oczach powiedział Nielot (nazywany tak od egzotycznego ptaka, jaki mu się w dowodzie przy nazwisku zagnieździł)
    - każdego szkoda... ale widze po Murzynie (drugi element brygady sanockiej, tu ksywa od karnacji skóry, miał nieco ciemniejszą, co budziło zdziwienie u przyjaciół kiedy reszta rodziny blada jak dzieci młynarza) że dacie rade jeszcze do wieczora , my jedziemy do bacy, bedziemy kiedyś , cześć.. pomoż wstać Murzynowi bo nie daje rady - no i ruszliśmy po kilku metrach mijając po lewej Murzyna z trudem gramolącego się w rowie z reklamówką pełną jabcoków.
    Baca mieszkał całkiem niedaleko, w zasadzie za górką, z tym że Kowboj nie lubiał takich krótkich odcinków pokonywać pieszo, no i zawsze w trakcie mógła najśc niespodziewana ochota żeby odwiedzić kogoś np. w Komańczy, albo Cisnej.. a wtedy piechotą było by trudniej. Podróż trwała kilka chwil, w sam raz żebyś mógł czytelniku nałapać na tylne siedzenia różnej maści, much, gzów, motyli i innych latających robali, które liczyły na darmowy transport.
    Cel podróży (ale czyż można go określać podróżując z taką ekipą, niemożliwym jest wiedzieć gdzie sie skończy) to miejsce za którym nie przepadam... głównie z powodu przywiązanego na łancuchu mrowia kudłaczy wszelkiej maści, kundli poupychanych po stodołach, stajenkach, chlewikach, a każdy na krótkim łańcuchu... Niemożliwością jest dojść do drzwi domostwa suchą nogą... dom znajduje się pomiędzy chlewem a oborą, słusznej grubości dywan organiczny ściele się na podwórku, dając miłe parujące ciepło zimą i smród z brudem latem. Dobijanie się do drzwi zajmuje chwile.. ale nikt nie otwiera, skobel przełożony długim gwoździem, ujadanie psów i nic więcej.
    - Nic to, nie ma nikogo, Baca pewnie z owcami, jedziemy do Łupkowa może tam się coś wymyśli (a nie mówiłem, cel ruchomy)
    W drodze powrotnej, gdy tylko koła złapały szuter i rozwiał się dookoła żółtego diabła pył i strzelające na boki kamienie, wydawało mi się że widziałem Bace jak podnosił rękę z reklamówką, leżąc w rowie jakieś kilka metrów za cmentarzem i cerkwiskiem, ale działo się to za szybko jak dla mnie i nie wspominałem nic, bo nabieraliśmy prędkości przed górką i szkoda by zwalniać...(dziwny dzień, wzmożona grawitacja w rowach) Strasznie lubię ten odcinek, wiele razy go pokonywałem i przykro mi będzie jak tu kiedyś (Boh Pomyłuj) asfalt wyleją... Kiedy przyszło nam już na horyzoncie dostrzegać pierwsze objawy cywilzacyi, czyli druciane ogrodzenie pasieki, na środku szosy wyłoniła się reszta bandy sanockiej, w dość licznej grupie, taszcząc na zmianę dwie skrzynki jabcoków, szlachetnie nazywanych nalewką wiśniową (Pastor okrasił by ten płyn odpowiednimi epitetami, wszak nikt inny jak On od Bożej strony takiego łaskawieństwa nie ma i znajomości PRAWDZIWYCH trunków ) Minęliśmy ich raczej szybko, bo na tyle wesołych osób, rozmowa przez okno mogła by się szybko nie skończyć (to zjawisko drogowe też tłumaczy ów wzmożoną grawitację) Jakieś 30 m za peletonem trzej Jegomoście zachodzący się ze śmiechu. No przy tych to się napewno zatrzymamy.
    - no czeeeeśćć - z lekkim usmiechem zapytał kowboj, wychylając się przez okno - a co wam k..wa tak wesoło?
    - a bo k..wa zbieramy suszone żaby
    - co robicie?
    - no zbieramy rozjechane wyschnięte żaby do reklamówki, żeby zrobić wieczorem teatrzyk cieni

    - popatrz jakie one mają śmieszne pozy - tu zagrzebał w reklamówce wyciągając faktycznie, rozjechaną, wyschniętą żabę - o ta wygląda jakby tańczyła kankana, o a ta jakby paliła cygaro
    - zrobimy teatrzyk jak nic!
    - Jesteście po...bani - skwitował Kowboj i ruszyliśmy z kopyta, słysząc kolejny ryk śmiechu
    - Już wiesz czemu nie jaram zielska? Boję się że kolejnym razem absurd przeskoczy nawet tą niewidzialną granicę! A wtedy będziecie do mnie mieli pretensje żę to przeze mnie ta apokalipsa
    - a tak mi się przypomniało, wiesz że jest pięciu jeźdźców apokalipsy?!
    - jak pięciu, a nie czterech?!
    - no pięciu, według Pratchetta piąty się wycofał z biznesu i został mleczarzem.
    - kto to jest Pratchett?! A nie ważne, zjadłby coś, jeszcze nic nie jadłem, jedziemy na pierogi?
    - ale gdzie tym razem, pod Sosne, pod Kamień czy do Smoluchowa do Zagrody?

    ...Sami zdecydujcie gdzie smakują najlepiej... wystarczy kliknąć TU.
    Ostatnio edytowane przez trzykropkiinicwiecej ; 10-02-2010 o 16:31

  9. #9
    Bieszczadnik Awatar dziabka1
    Na forum od
    09.2002
    Rodem z
    warszawa
    Postów
    879

    Domyślnie Odp: Opowiadanie interaktywne ;)

    Kropku, a niech cię giez pokąsa! Ja nie mogę się w pracy tak ewidentnie śmiać! Szacunek tracę klientów i moich pracowników!


    edit:
    Aha, popraw błąd - to jest weHikuł ))
    Ostatnio edytowane przez dziabka1 ; 10-02-2010 o 19:04 Powód: taki dopisek

  10. #10
    Literat Roku 2013

    Awatar trzykropkiinicwiecej
    Na forum od
    04.2007
    Rodem z
    Nigdziebądź nad Osławą
    Postów
    1,841

    Domyślnie Odp: Opowiadanie interaktywne ;)

    No ba...
    Gdzie indziej można było wtedy zjeść dobrych pierogów... u własnej Babci albo w Barze pod Sosną. I tam też po ostrym wirażu dookoła ronda udajemy się na żarełko. Konsumpcja oczywiście na zewnątrz.. posiedzieliśmy sobie podziwiając widoki przy drewnianych ławach. Wysoki dział po lewej..i pasmo graniczne po prawej.. w oddali gdzieś majaczy przełęcz pod Matragoną... Nibylandia. Tak nazwaliśmy sobie krainę pomiędzy Rzepedzią a Żubraczem... Kilka ładnych lat przyszło mi się obijać o tę rynnę pomiędzy górami. Wrosłem w każdą z dróg, gdzieniegdzie odciskając swe ślady w rozgrzanym od słońca asfalcie. Tudzież miałem nawet taki okres, że razem z miejscowymi prowadziliśmy badania nad koneksją dwóch racji - melioracji i grawitacji. Obie dosyć ściśle ze sobą powiązane w tych rejonach, jedna bez drugiej żyć nie może. Czasem ta druga przyjaźni się ze stołami barowymi i ma w zwyczaju wędrować, w zależności od stopnia zaangażowania laboranta. W wyniku ów badań odkryłem mityczny punkt P. Porównywany do mocy z punktem G. Ale o tym nieco później... Tymczasem głowę zaprzątała nam sprawa jednego barana, jak tu zdobyć wkład na ruszt dla naszych Niemców. A muszę Wam powiedzieć, że nawet zrzyliśmy się z nimi, bo w gruncie rzeczy dobre chłopaki, mają swój trudny okres, jak i każdy miał, gdzie bunt wyrasta ponad grzywkę i miejsca nie znajdując żeby się spokojnie czymś zająć - wybucha... Do ogniska trzy dni, baran żeby smakował to i dobę musiał by poleżeć w marynacie, żeby skruszał i smaku nabrał... Ale skąd tego barana, jak baca nietomny z ważną misją badawczą po rowach się kładzie.
    - Stachu lubisz dresów? - wypalił nie wiadomo z jakiej planety schodząc Kowboj
    - nie, jak jasna cholera, znaczy się czasem ubiore do biegania, ale tak to nie, a co?
    - a bo może byśmy jakiegoś Dresa ubili i dali Niemcom na ognisko?!

    - heu??? - dało się usłyszeć jęk czytelnika, który nie mógł wydać bardziej konkretnego odgłosu, jako że zajęty był pochłanianiem pierogów w tym czasie.
    - no patrz, ruja się skończyła, to i nam nie trzeba teraz tego czarnego capa, a i tak śmierdzi jak cholera, buntuje reszte wieczorami, tak że się ich zagonić do stajenki wieczorem nie da, to ubijemy Capa i go podamy jako baranine, Niemców jutro nie będzie bo jadą na połoniny, to i nie zauważą że coś się dzieje...jak myślisz?
    - Dresa?..ale On swój jest... zresztą bij sobie co chcesz, twoje kozy, ja w tym nie chcę brać udziału, mówiłem Ci już, w zabijaniu Ci nie pomogę.

    ..I tak o to problem barana się rozwiązał, będzie cap... Dres znaczy się... Każde z wesołego stadka zwierza pałętającego się po obejściu miało swoje imię, więcej lub mniej z nim związane. Cap został dresem, jako że miał intrygujący wzór sierści, żywcem logo jednej z firm produkujących odzież sportową. Przylgnęło i już tak miał...
    - wstąpimy jeszcze do Antka, miał mi wyspawać drut
    - jaki drut?
    - a taki drut co się na niego później Dresa nabije i będzie wygodniej nim kręcić nad ogniem

    Zapowiadało się więc konspiracyjnie jutro, tymczasem pierdolot pomknął w stronę Starego Łupkowa, najpierw po płytach, później po szutrze.. po drodze zgarnęliśmy Trójkę z Gdańska, którzy po porannych przeciągających się zakupach wracali do schroniska...
    Jak sobie przypominam te wszystkie wypady maluszkiem, od razu nasuwa mi się fragment z "Zen a sztuka pielęgnacji motocykla" Roberta M.Pirsinga :
    Spędzając wakacje na motocyklu dostrzega się rzeczy w sposób odmienny. W samochodzie siedzi się zawsze w pudełku i tylko przyzwyczajenie nie pozwala dostrzec, że widzenie czegokolwiek przez szybę samochodu jest kolejną dawką telewizji. Jest się tylko pasywnym obserwatorem i wszystko przesuwa się w obrazku w niesłychanie nudny sposób.
    Na motocyklu nie ma ramki obrazka. Jest się w pełnym kontakcie ze wszystkim. Jest się w samym obrazie, jest się jego częscią, a nie obserwatorem, i to poczucie uczestnictwa wypełnia wszystko.
    ..Coś mi się wydaje że pan Pirsing nie jechał nigdy maluchem, do tego jakby poznał Kowboja.. w mig zmienił by zdanie. Tuż za zakrętem gdy jest podjazd pod górkę, można skręcić w lewo na polną drogę, skracając sobie tym samym dojazd do Schroniska. Co też i uczyniliśmy. Ale po co łykać "kolejną dawkę telewizji" skoro można wyjść na dach?! Kowboj wrzucił dwójke, a kaszlaczek leniwie zaczął się toczyć po polnej drodze z płytkimi koleinami. Towarzystwo wypełzając po kolei przez okno pasażera usadowiło się na dachu, trzymając się mocno jego krawędzi. Kowboj siedząc z jedną nogą na przedniej szybie, drugą dotykał kierownicy żeby utrzymywać kierunek. Coś w nas zawrzało wtedy. Późnym popołudniem światło nabrało miękkich barw, ucichły już swierszcze, za to odezwały sie w lesie niektóre ptaki.. lekki wiaterek chłodził nam twarze, a dookoła przestrzeń. Trójka z Gdańska okazała się być całkiem towarzyska na tym dachu, w związku z czym popijaliśmy piwem ten mocny widok. Niebawem sielanka kończyła się jednak, i trzeba było zjechać dosyć stromo w dół.
    Po dotarciu do chaty, po kilku przygodach gdy autko zawiesiło się na koleinach wymytych wodą, a potem w strumieniu i jeszcze raz nad jakimś dołem ..postanowiliśmy...---> ŻE

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Do Łopienki przez Hyrczę – opowiadanie w 5 odcinkach.
    Przez Wojtek Pysz w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 27
    Ostatni post / autor: 07-10-2015, 21:23
  2. Jeden dzień z ... lat – moimi oczami. Opowiadanie urodzinowe.
    Przez Aleksandra w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 02-10-2010, 21:09
  3. Łemko Bury/opowiadanie
    Przez Jurko51 w dziale Poezja i proza Bieszczadu...
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 05-04-2008, 23:45
  4. Rajd Sierżantów [ opowiadanie ]
    Przez Henek w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 7
    Ostatni post / autor: 12-10-2004, 00:06

Zakładki

Zakładki

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •