Witam w ten pełen zadumy dzień.
Najpierw przeproszę za ostatnie literówki, ale miałam tylko kilka minut dostępu do internetu :(
Wędrując wieczorem po warszawskich powązkach nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że bieszczadzkie zapomniane cmentarze są takie ciemne i nie rozjaśnione ciepłymi promieniami świateł. I nawet nie któryś z nich specjalnie, ale tak ogólnie w tamtych rejonach... Ilość osób, miliony płomieni tu gdzie idę i pustka tam...czy dobre bieszczadzkie anioły rozjaśniały tamtejszą okolicę, czy któryś zasiedział się do 1 i 2 listopada...a może jakaś tamtejsza dobra dusza zaglądająca tu lub nie postawiła choć jedną świeczkę... w miejscach przez nas wspominanych i tych gdzie tylko ślady ptasich nóg świadczą o czyjeś bytności...
Dobre bieszczadzkie anioły powędrujcie ze światłem w tych najbliższych dniach, wschodnim zwyczajem podarujcie troche światła i jadła... westchnijcie cicho modlitwe...


Odpowiedz z cytatem