Coś było słychać, tylko nie wiedzieliśmy że to wy !Nie było do Was słychać ?
Na wszelki wypadek o północy puszczaliśmy światełka pokoju (takie płonące latawce) z nadzieją że sprowadzą dobre duchy.
ale czy będzie jakaś fota ? wątpię.
.
Przyszedł wreszcie upragniony niedzielny poranek.
Ustały deszcze i słoneczko niemrawo zaczęło przebijać się przez pokrywę chmur.
Tomek zwany Pierogowym spojrzał na swój cudowny zegarek casio i stwierdził :
na Pikuju jest inwersja.
Jego zegarek wie wszystko, mierzy metry, liczy czas, pokazuje temperaturę i pogodę - nie umie jeszcze robić pierogów ale to tylko kwestia czasu.
Jak jest inwersja to trzeba się zbierać aby przebić się ponad warstwę chmur.
Załoga zwinęła się zgrabnie i już o ósmej rano była gotowa do ataku. (fot)
Patrząc na resztki śniegu leżące po rowach i słuchając zapewnień direktora turbazy że na szczytach jest tylko 10 cm śniegu postanawiamy rakiety zostawić w samochodach i ruszyć do przodu przy zastosowaniu sprawdzonej metody :
długich intensywnych ......odpoczynków.
Już po 100 metrach pierwsza przerwa przy nowym, ładnie oznaczonym magazinie (fot) ,
wot zmieniło się, jeszcze do niedawna był tylko ten w starej chałupie bez oznaczeń.


Odpowiedz z cytatem
(The Beatles), pamiętasz Enrico ten przebój ? Poszliśmy spać.