Pokaż wyniki od 1 do 10 z 123

Wątek: Inwersja z Pikuja

Widok wątkowy

  1. #11
    Forumowicz Roku 2012
    Forumowicz Roku 2011
    Forumowicz Roku 2010
    Awatar don Enrico
    Na forum od
    05.2009
    Rodem z
    Rzeszów
    Postów
    5,250

    Domyślnie Odp: Inwersja z Pikuja

    Po wyjściu powyżej 1000-metrów i osiągnięciu pułapu chmur wszystko wydawało się w zasięgu ręki.
    Niewiele było widać ale świadomość ostatniej prostej stromej ale ostatniej mobilizuje.
    Zostało co prawda jeszcze do pokonania jeszcze te drobne 400 (w pionie), ale cóż to jak się ma silną wiarę.
    Każdy kto szedł w czołówce osłabiał swą wiarę już po paru metrach przebijania śladu na wysokim śniegu z utwardzoną pokrywą.
    Gośka sunąca przodem utrzymywała się na tej pokrywie niczym małpka na drzewie.
    Kolejni zawodnicy wpadali po ja..... po uda, tak jak to opisywał Joorgi.
    Wystarczy zresztą popatrzeć na ten krótki filmik
    http://www.youtube.com/watch?v=_pIz42nTB-A
    Z tyłu grupy - tej idącej po przebitym śniegu zaczął się szerzyć destrukcyjny wpływ Rafalko swoim fetyszem.
    znowu filmik
    http://www.youtube.com/watch?v=foPcNc20-kI
    .
    oba te króciutkie filmiki dostępne również w wersji HD
    .
    Mimo zalegających chmur ciągle idziemy do przodu , w górę, aż dochodzimy do grzędy skalnej, która wygląda niczym okop z pierwszej wojny, oczywiście przysypany równo śniegiem.
    Krótka przerwa na odpoczynek i próba znalezienia się na mapie.
    Powinniśmy być tuz tuż.
    Tomek patrząc na swój cudowny zegarek ogłasza że jesteśmy na wysokości 1390 m. Zostało by nam raptem kilkanaście metrów do szczytu. Trudno to potwierdzić bo nic nie widać. Chmura w której siedzimy kompatybilnie zgrywa się ze śniegowym podłożem.
    Ruszamy lekko w dół a następnie stromo pod górę. Różne są metody pokonywania tej stromizny , na czołgistę, na czworaka, na siedząco, i na małpkę.
    Gdy wycieńczeni docieramy do grani jesteśmy już pewni że to grań Pikuja.
    Trzeba odpocząć i coś zjeść.
    Tylko obelisku nie widać z żadnej strony i nie wiemy gdzie go szukać - z prawej czy lewej strony.
    Coś trzeba jednak wybrać , wybór pada na lewo. Przodem ciągnie Bazyl silną wolą pociągając grupę. Niestety grań opada w dół.
    To taki punkt gdy przychodzi uświadomić sobie że nie wiemy gdzie jesteśmy. Gorzej - nie wiemy gdzie jest szczyt Pikuja, blisko? daleko?
    Cudowny zegarek podaje że osiągnęliśmy pułap 1540 m. npm.
    Fantastycznie !!!, pierwszy raz w życiu jestem ponad 100 metrów na Pikujem i dalej go nie czuję.
    Przy widoczności kilku metrów widać jakieś kolejne zbocze, ale co to jest i gdzie prowadzi.
    To taki punkt gdy przychodzi uświadomić sobie że nie wiemy gdzie jesteśmy. Tym bardziej że jest godz. 14 i wkrótce dzień będzie się kończył.
    Trzeba podjąć tą nielubianą, ale rozważną decyzję.
    WRACAMY - i to po własnych śladach, aby nie zgubić się.
    Ostatnio edytowane przez don Enrico ; 07-03-2010 o 22:51

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Inwersja i widzialność
    Przez Dziku w dziale Turystyka nie-bieszczadzka
    Odpowiedzi: 15
    Ostatni post / autor: 06-12-2011, 19:00
  2. Inwersja
    Przez Barnaba w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 11
    Ostatni post / autor: 25-01-2011, 03:19
  3. Skąd najlepiej na Pikuja?
    Przez Maluszek w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 36
    Ostatni post / autor: 06-10-2010, 00:06
  4. Z Pikuja na Ostra Horę
    Przez pioabram w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 03-10-2010, 20:13
  5. Samochodem na szczyt Pikuja
    Przez Basia Z. w dziale Dyskusje o Bieszczadach
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 11-06-2009, 20:46

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •