albo o kwitnące mchy...![]()
albo o kwitnące mchy...![]()
słuszna uwaga - wprowadzamy więc korektę
zamiast : młócąc pod nogami śnieg przykrywający wrzosowiska
teraz będzie : młócąc pod nogami śnieg przykrywający borówczyska lub bażyniska albo kwitnące mchy...![]()
Ja wolę wersję z wrzosowiskami-ładniej brzmi
Napięcie rośnie, czekamy na ciąg dalszy
"...Lecz ja wrócę tu, będę w twoim śnie.
Nikt nie zabroni nam śnić..."
Bogdan Loebl
Biały obelisk w białej mgle, to obraz niczym niewidoczny duch w środku nocy .
Niby jest, ale do końca nie wiadomo czy jest realny czy wyimaginowany.
Dopiero gdy ręka zaczęła ścierać naniesioną na beton szadź wiedzieliśmy że dotarliśmy do celu. Jest.
Głęboki oddech satysfakcji.
Zgodnie ze starosłowiańskim zwyczajem najpierw trzeba zagonić całą grupkę co by uwiecznić się aparatem na grupówce. Grunt to grupóweczka.
Teraz już można pozwolić sobie na chwilę luzu,
uzupełnieniem płynów (ha,ha) i pokarmów.
Nie była to uczta, bo okoliczności, wiatr i temperatura nie sprzyjała lenistwu.
Gdy tak siedzieliśmy oblepieni wokół czubka tej nieznośnej, niedostępnej góry ,nagle stało się coś dziwnego.
Jakaś projekcja pozaziemska.
Chmurna mgławica rozerwała się z jednej strony i słońce niczym nie ograniczone uderzyło w nas.
U naszych stóp rozpościera się białe morze a my siedzimy na wysepce wpatrując się w wyłaniające kolejne
wyspy Ostrej Hory, Holicy, dalej Rawek i dalszych kolejnych, nierozpoznanych .
Oczy nerwowo wypatrują na horyzoncie ostrych zębów Tatr, ale, nie można ich znaleźć,
są więc czy ich nie ma ?
Z tego wytrzeszczu, oczy zachodzą mgłą,
nie, nie, nie niemożliwe ..... to chmura znów szczelnie otuliła nas.
Trwało to tak krótko, że sami nie wierzymy własnym zmysłom.
Widzieliśmy to naprawdę czy tylko się nam to wydawało ?
Tak krótko ?
Co wreszcie jest realne ? jesteśmy tu, naprawdę na szczycie Pikuja ?
czy tylko się nam wydaje ?
Doprawdy już nie wiem czy cała ta opowieść nie jest realna. Czy cały ten wyjazd nie jest realny.
Może to był tylko sen.
koniec.
Ostatnio edytowane przez don Enrico ; 09-03-2010 o 19:14
Biały obelisk normalnie taki brzydki , a jak w tym dniu cieszył.
Tak to był real, nam dane było go "obmacać" gdzieś kole 12:30 i szkoda wielka ,że nie spotkaliśmy się tam na Górze.Tak liczyłem na wielką niespodziankę.
Jak widać ze zdjęć mieliście trochę ostrzej idąc z Zakarpackiej strony.
My też nie mieliśmy lekko od "Polskiej", ale w sumie było oryginalnie i inaczej...to są góry i trzeba być na to przygotowanym.
W maju już planujemy iść tam po raz czwarty , bo jeżeli trzy kolejne razy nic się nie widzi,to za czwartym razem idąc na górę na trzy dni musimy coś zobaczyć
Kilka zdjęć z naszej strony(zdjęcia Nunex , Foley ,Duch i ja)
Ps. a o której godzinie "ścieraliście szadż z betonu " i o jaki czas wyminęliśmy się na górze.![]()
Heniek , super opisałeś całość...szacunek i gratulacje dla całej Grupy.
Ostatnio edytowane przez joorg ; 09-03-2010 o 23:01
"dosyć często rozważam co jest warte me życie?...tam na dole zostało wszystko to co cię męczy ,patrząc z góry w około - świat wydaje się lepszy.."
Pozdrawiam Janusz
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)