- Asiczko, gwiazdeczko jak miło cię widzieć. I Ty tutaj, miałem szczęście. Od czasu kiedy się niefortunnie minęliśmy , często o Tobie myślałem.
Aaaaasiczko???? Gdzie TY????? Asiczkooooo!!!!! Zaraz, zaraz. Przecież przed chwilą Cię widziałem. Okulary te same, biały kożuszek i czapka futrzana. Ale przecież jest zimno. I ten kosmyk blond włosów spod czapki. Nie mogłem się pomylić.
Zakapturzony człek zaczął nerwowo biegać we wszystkie strony, ubijając śnieg wokół siebie.
- No nie, przecież nie mogła się rozpłynąć. Asiczkooooo????
- Dzień dobry. Jak miło spotkać kogoś o tej porze w górach. - Karolku no pośpiesz się.
- ........
- Aaaa. Dddzień dobry.
- Mieliśmy właśnie skręcić i zejść już na dół, ale usłyszałam, że ktoś krzyczy.
- Czy coś zgubiłeś ? Biegasz i krzyczysz. Może w czymś pomóc? Jestem Marynia, a to Karol.
- .......
- Dokąd zmierzasz? Może pójdziemy razem, będzie raźniej.
- Tu była, na pewno ją widziałem, te same okulary, ....
- Ale kto? Schodzimy z góry i nikogo oprócz Ciebie nie widzieliśmy. śnieg, doskonała widoczność. Niemożliwe, żebyśmy kogoś nie zauważyli.
- Ale ślady, zaraz zaraz gdzie te ślady....
- Ślady, jakieś dziwnie duże też zauważyliśmy, ale nikogo oprócz Ciebie nie......