Jeśli już ktoś ma chęć coś dać to niech posłucha Asi, bo mądrze opisała problem. Książki mają dzieci zainteresować (kiedyś rozdawali nam w szkole podstawowej, jakieś dwadzieścia lat temu, książki, które były tak nieciekawe, że szkoda było je w ogóle zabierać-ale przecież biedne dzieci z Bieszczad będą czytać byle gówno). Nie chodzi tu o książki, które zagracają nam chałupę. Jeśli już to niech będą to książki wartościowe.


Odpowiedz z cytatem
ogłosić publicznie, co się zakupiło, mniej więcej wiem, co na takowej liście by pozawieszane było ...
