mnie po prostu smuci i drazni marnotrawstwo... to ze nie liczy jaka dana rzecz jest, nie liczy sie funkcjonalnosc i wartosc- liczy sie tylko zeby bylo nowe.. czy 5 lat temu nie produkowano ciekawych atlasow, albumow?? czy kwiatki, zwierzatka albo wspominane tu ksiezyce jowisza zmienily sie przez pare lat? nie wydawano kiedys wierszy czy znanych powiesci na ladnym papierze i z ciekawymi obrazkami? czy wiele ludzi nie ma na polkach nieuzywanych ksiazek ktore np. dostali w prezencie (nowe, prosto z ksiegarni) ale nie trafily w ich zainteresowania i leza zapomniane zajmujac miejsce...moze w innych rekach przezylyby druga mlodosc..
pozornie by sie wydawalo ze ksiazka ma byc ciekawa, samochod ma jezdzic a ubranie ma byc cieple , ladne i wygodne.. ale nie- wazna jest metka ,rok produkcji i zalaminowanie plastikiem- dla mnie to jest paranoja, smutna paranoja...
nie dziwmy sie potem ze utoniemy niedlugo w smieciach.. skoro wszystko co ma kilka lat jest juz nic nie warte i nie mozna nawet nikomu podarowac mimo swietnego stanu zachowania.. tylko wyrzucic.. bo album po starszym bracie to juz nie "dostep do wiedzy"...


Odpowiedz z cytatem