Stopy - stopy - piachy - kamień
Nie prostujesz ramion, bo krzyż...
W górę - w dół - słonecznym żarem:
Stopy,
Błękit,
Kamienie,
Żwir,
Czoło zdarte broczy we krwi -
Znów do piersi przypadła ziemia -
Tęcza w kroplach potu znad brwi
I kamienie o twarz, kamienie...

Idziesz, Panie, płonący strzęp,
Ponad Tobą sztandar błękitny...

Krzyż i lazur - kamienie zbocze -
Ziemia pełnią na twarz upadła,
Ryżym piachem sypnęła w oczy,
Ostrym żwirem czoło rozdarła...

Wokół pluskot tysiąca stóp,
Poświst przekleństw i szumu rozgwaru...

Wokół pluskot miliarda stóp
Tych, co przeszli, i tych co przejdą,
Tych, co znowu wiodą Cię w grób.


I jest z nami Twoja samotność, Chrystusie,
Jak pełnia księżyca nad martwymi kraterami -
Czterdzieści dni w pragnieniu i pokusie,
Póki ramiona Twe do Krzyża nie dojrzały...

Gdy nam wargi zapłoną pragnieniem,
Gdy pokusa tryśnie nam kryształem -
Wtedy, Panie, nie wódź nas na pokuszenie,
Ale zbaw nas ode złego. Amen

Autor bliżej ani dalej niestety nieznany