Ja w kwestii nomenklaturowej: w moich rodzinnych stronach od wieków mówiło się na toto "getry", stąd nazwa "stuptuty" do dziś brzmi mi obco, sztucznie i jakoś tak... infantylnie

Obecnie z Marcową używamy getrów polskich, nabytych u producenta za pośrednictwem jedynie słusznego portalu aukcyjnego, za jakieś 35 zł para. Niestety nie oddychają, a paski pod stopami są marnej jakości i pewnie niedługo się przetrą. Za to getry są czarne, więc w dobrym guście i wyszczuplają.

Warto wspomnieć przy okazji, że pierwsze górskie getry dostałem od Mamy, która w tym celu pokroiła swoją starą kurtkę ortalionową w kolorze strażackiej czerwieni. Ale był czad!

Jeśli, drogi don Enrico, chcesz być trendy i napisać swój doktorat na bazie Wikipedii, pozwalam sobie zapodać tamtejszą definicję - tfu! - stuptutów