Piotrze - a co z tymi wyprawami partnerskimi - chodzi mi o stronkę z Twojego podpisu?
Co do opinii - ja bym uderzał przy takim przez Was posiadanym czasie np. na Ukrainę :) Ale to moje zboczenie które mógłbym określić: "ok, Biesy schodziłem latem, zdążę tam jeszcze wrócić, teraz czas obserwować Ukrainę, która odchodzi w przeszłość, w bardzo szybkim tempie"
Tak na szybko to wydaje mi się że plan przyszłoroczny będzie sporo łatwiejszy i przyjemniejszy aniżeli tegoroczny - głównie ze względu na brak dużej ilości przewyższeń - jak tarabanienie się z Cisnej w górę na Okrąglik(tak,wiem, nie doszło do skutku) czy ze Smereka, z Berehów- rozumisz.
Drugą rzeczą ułatwiającą jest przecinka graniczna lub jej zarysy która przez większość terenu powinna Was ładnie prowadzić + słupki graniczne z punktacją działającą jak GPS(przy odpowiedniej mapie).
Rzeczą utrudniającą - jest tak jak piszesz "no mercy" i brak bacówkowania, ale jakie to piękne zarazem :) No i bardzo prawdopodobne że nie spotkacie za dużo luda po drodze :) Wydaje mnie się że posiadając dobrą ekipę to 7dni jest na luzie, ale wiadomo - zależy od ludzi ich determinacji do np. wstawania porannego i napinania w ciągu dnia :)
pozdrawiam, Pete


Odpowiedz z cytatem