Metropolita Krakowski podjął decyzję, rodzina wyraziła zgodę, cóż w tym bezczelnego?
Nie przekonam Cię i nie mam zamiaru, szanuje Twoje zdanie, chociaż się z nim nie zgadzam,tak więc chyba nie ma już sensu na ten temat pisać.
Pozdrawiam!
Metropolita Krakowski podjął decyzję, rodzina wyraziła zgodę, cóż w tym bezczelnego?
Nie przekonam Cię i nie mam zamiaru, szanuje Twoje zdanie, chociaż się z nim nie zgadzam,tak więc chyba nie ma już sensu na ten temat pisać.
Pozdrawiam!
Pozdrav
Jedzmy gówna, przecież miliony much nie mogą się mylić.
Wawel to sprawa całego Narodu, nie tylko rodziny i Metropolity!
Na Wawel trzeba sobie zasłużyć życiem a nie śmiercią.
Decyzji tej rangi,tego znaczenia dla przyszłych pokoleń nie podejmuje się "na chybcika", pod wpływem emocji a niewykluczone że z motywów stricte politycznych. Nikt zresztą nie przyznaje się do autorstwa tej inicjatywy, co też daje do myślenia.
Gdyby kiedyś, po najdłuższym życiu, rodzina Dody czy choćby Wodeckiego, podjęłą decyzję o pochówku na Wawelu a Metropolita się zgodził, to też krzyczelibyście że ci co protestują, nie są patriotami???
Nie protestuje przeciwko pochówkowi pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego na Wawelu, nie twierdzę również że na to nie zasłużył. Nie mnie o tym decydować.
Jeżeli na Wawelu mogą spoczywać np. Stanisław Szczepanowski, Elżbieta Granowska, Michał Korybut Wiśniowiecki, August II von Wettin, Stanisław Leszczyński.......... to tym bardziej może również Lech Kaczyński!
Decyzje o miejscu w Panteonie Narodowych Bohaterów musi długo dojrzewać, bo tu decydentami są Naród i Historia! I żadna wrzawa medialna tego nie zmieni. Podobnie jak media, wpadliśmy z jednej przesady w drugą. Za życia pan prezydent Lech Kaczyński przesadnie krytykowany, pośmiertnie jest niemal gloryfikowany! Gdyby sam mógł to przeczytać i usłyszeć, pewnie nieźle by się uśmiał, bo miał dystans do siebie w przeciwieństwie do swoich apologetów!
I to jest ten weselszy akcent w tym wszystkim!
Życze wszystkim więcej dystansu i pozdawiam!
..................... + Pastor ręką własną
"Człowiek, narodzony z niewiasty, dni krótkich jest i pełen kłopotu" Hi 14.2
Bezczelne jest choćby to że dziś nie wiadomo czyj to był pomysł. Dziwisz mówi że inicjatywę wysunęła rodzina, rodzina mówi że nie. A jeśli nie wiadomo oco chodzi to chodzi o pieniądze. Wstęp do krypt płatnym jest niestety. A teraz zaczną się wycieczki z różnych zakątków naszego kraju do grobu bohatera. Zgadnijcie przez kogo organizowane? Bo do czyjej kiesy trafiają opłaty za bilety to wiemy. Co do prezydenta i tej jego gloryfikacji chciałbym przypomnieć o tragedii w Mirosławcu. Pilotów tamtego samolotu też najpierw odznaczono i okrzyknięto bohaterami. Później okazało się że zawinili. Czyż teraz nie należałoby się wstrzymać z osądami? Bo okazać się może że jednak nasz ś.p. prezydent ponosi pośrednio winę za śmierć prawie setki ludzi. Wszak pamiętne lądowanie w Tbilisi (na szczęście do którego nie doszło) również próbował wymusić na pilocie nie bacząc na to że wtedy czterech (o ile dobrze pamiętam) prezydentów było na pokładzie! Więc dajmy może czas historii na osąd. Wracając do samej ceremonii i jej relacji.
1. Co do zasadności popieram (częściowo) zdanie Pastora. Częściowo dlatego, że Wiśniowieckiemu i innym mniej chlubnym królom miejsce na Wawelu należało się niejako z urzędu. Jeśli będziemy tam chować wszystkich prezydentów to OK! Ale nie Dziwiszowi o tym decydować!
2. Pomijając zasadność pochówku na Wawelu, karygodne dla mnie było zakończenia tegoż!!! Bo pogrzeb był pogrzebem państwowym! A tu okazało się że to rodzina decyduje by w złożeniu zwłok w grobowcu nie uczestniczyły ani media (i to jestem w stanie zrozumieć) ani zaproszeni goście, m.in. prezydenci krajów! Wszak ktoś kto decyduje się na służbę Polsce, tym bardziej jako prezydent, musi zdawać sobie sprawę że staje się osoba publiczną i jego pogrzeb, nawet gdy już nie będzie sprawował tej funkcji, będzie też publiczny. Nie rodzinie wszak wtedy decydować kto godzien a kto nie godzien żegnać go.
3. No i dowiedziałem się z dzisiejszej telewizyjnej relacji że Kraków był pierwszą stolicą Polski.
Pozdrawiam
Gruzja i owszem była, ale pilot potem dostał odznaczenie za odmowę i nie jest istotne od kogo, a to, ze wszyscy piloci dostali wyraźny sygnał -nie możesz wylądować?nie ląduj. Żeby to było któreś z kolei podejście to jeszcze można by tak myśleć, ale nie, to było pierwsze. Piloci chcieli sprawdzić co i czy widać i jeśli się nie uda odlecieć. No ale się znaleźli za nisko i wiemy co dalej.
"...Lecz ja wrócę tu, będę w twoim śnie.
Nikt nie zabroni nam śnić..."
Bogdan Loebl
Dzisiaj "rano" - godzinie drugiej w nocy - szłam do pracy - a pracuję tuż pod Wawelem - spotkałam dwie osoby, które podążały ze słynnej krypty. Wawel był otwarty przez całą noc - do szóstej rano...
Dajcie spokój. Jest jak jest.
Tego nie zmienimy.
Bieszczady wiosną są takie piękne.
Ruszajmy tam - niekoniecznie na majowy weekend, ale kiedykolwiek aby zapalić świeczkę w jakimkolwiek miejscu - miejscu naznaczonym tragiczną śmiercią mieszkańców bieszczadzkich wiosek.
To także jest nasza historia - nie medialna - w jakiś sposób bardziej osobista, niż to co pokazują nam telewizje...
Rano robimy nic. Lubimy to robić (Z Bertranda, 2011)
właśnie, wziąłby człowiek amunicję
eksportową śliwowicję
drzwi opatrzyłby w inskrypcję:
"przedsięwzięto ekspedycję" (MamciaDwaChmiele,2012)
Cytat ze strony sejmowej , interpelacja posła Gosiewskiego.
" Uzasadnienie
Według informacji prasowych i wywiadu, jakiego szef MON udzielił dla Radia Zet 19 września br., kpt. Grzegorz Pietruczuk został odznaczony srebrnym krzyżem za zasługi dla obronności. Wedle słów szefa MON pilot otrzymał medal za ˝przestrzeganie procedur i poczucie odpowiedzialności za bezpieczeństwo czterech prezydentów na pokładzie˝. Ministrowi chodziło o lot, jaki wykonał prezydencki TU-154 na Kaukaz 12 sierpnia br. Planowo samolot miał lądować w Azerbejdżanie w Ganji, ale prezydent RP podjął decyzję o locie do Tbilisi. Pilot odmówił zmiany kierunku lotu. Decyzja pilota doprowadziła do licznych komplikacji w wizycie czterech prezydentów w Gruzji. Przejazd drogą do Tbilisi był bardzo niebezpieczny i sprowadzał realne zagrożenie dla osób w nim uczestniczących. Według doniesień medialnych obawy pilota o stan techniczny lotniska w Tbilisi były całkowicie nieuzasadnione i można było na nim bezpiecznie wylądować.
Proszę wobec tego Pana Ministra o odpowiedzi na następujące pytania:
1. Czy pilot ma prawo odmówić wykonania rozkazu zwierzchnika Sił Zbrojnych RP?
2. Czy odznaczenie pilota za de facto zaniechanie działania tak wysokim odznaczeniem państwowym jest zgodne z obowiązującymi procedurami?
3. Czy Minister, podejmując decyzję o odznaczeniu, chciał pokazać, iż będzie premiował w przyszłości przypadki niesubordynacji, tchórzostwa i odmawiania wykonywania rozkazów?
4. Czemu sprawa odznaczenia pilota została tak nagłośniona w mediach przez szefa MON? Czy był to kolejny element prowokacyjnej polityki rządu wobec prezydenta RP?
5. Czy zbadano przebieg wydarzeń w kabinie pilotów i zgodność podejmowanych przez nich decyzji z obowiązującymi procedurami? Jakie są wnioski z tej kontroli?
6. Czemu szef MON nie odznaczył innych członków załogi?
7. Jak MON zamierza reagować, jeśli w przyszłości będą powtarzać się tego typu przypadki odmawiania zmiany kierunku lotu?
Z wyrazami szacunku
Poseł Przemysław Gosiewski
Kielce, dnia 23 września 2008 r. „
"dosyć często rozważam co jest warte me życie?...tam na dole zostało wszystko to co cię męczy ,patrząc z góry w około - świat wydaje się lepszy.."
Pozdrawiam Janusz
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)