Będzie wielka narodowa manifestacja patriotyzmu, uświetniona zacnym gronem zagranicznych gości. Złożymy doczesne szczątki pary prezydenckiej na Wawelu, tuż obok Marszałka Józefa Piłsudskiego, w panteonie Królów i Wieszczów.
Do tej pory przywilej i zaszczyt pochówku na Wawelu dotyczył największych, najbardziej zasłużonych w naszej historii.
I co najważniejsze - odbywały się one przy powszechnej akceptacji społecznej.
Mam nieodparte wrażenie, że w tym przypadku kościół rozgrywa tę sprawę pod kątem przyśpieszonych wyborów prezydenckich, organizując wielką patriotyczną fetę i skupiając w ten sposób uwagę społeczną na prawicy.
W tym kontekście dość naiwnie wygląda tłumaczenie Dziwisza, że pochówek na Wawelu jest na prośbę rodziny, i że to rodzina podjęła ostateczną decyzję. Wie, że napaskudził, więc zaraz w drugim zdaniu apeluje o to, by pochówek ten „łączył a nie dzielił”. Gdyby dotyczył kogoś na miarę Marszałka Piłsudskiego, z pewnością by nie dzielił.
Jest za wcześnie na podsumowanie dokonań Prezydenta Kaczyńskiego i ocenę tej prezydentury. W dodatku trwa żałoba narodowa, wiec tym bardziej nie wypada mówić krytycznie o zmarłym. Odnoszę jednak jakieś dziwne wrażenie, ze od trzech dni mieszkam w innym kraju. Media przedstawiają jakiś wyidealizowany obraz herosa i patrioty, którego nikt, za wyjątkiem najbliższych współpracowników od tej strony nie znał – a my, malutcy dopiero teraz dowiadujemy się, jak wielkim człowiekim był.
Nie wiem doprawdy, co o tym sądzić, ale intuicja podpowiada mi: „Nie idźcie tą drogą”


Odpowiedz z cytatem