"Jestem dumny, że Go znałem.Nie byłbym sobą gdybym nie wpadł tu z bajką nie na tematAutor jest profesorem Uniwersytetu w Bremie i Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie oraz współpracownikiem „Rzeczpospolitej”
Bo temat o Wawelu, a artykuł profesora o czymś co i ja obserwowałem przez lata całe.
Kadencja ostatniego Prezydenta już wygasła więc ze spokojem stwierdzam, że mimo tragedii wielu rodzin,
pewną satysfakcję sprawia mi świadomość, że nie wybrałem Go 10,11,12,13 czy 14 kwietnia 2010 roku...
Tak jak zwykle skwapliwie korzystam z praw demokracji i nie wybieram tak zrządzeniem losu skorzystałem gdy była ustawowa okazja. Kończąc rowerową wycieczkę wstąpiłem do lokalu i wybrałem właśnie tego Prezydenta :)
Nie zgłębiam programów i wystąpień, nie bardzo to przyswajam i pewnie nie bardzo potrzebuję,
ale pamiętam, że spodobały mi się jakieś trzy lub cztery zdania z kampanii.
Były bardzo dalekie od mainstreamu, słabo modne...
On wygrał, a ja wróciłem na swoją normalną, też bardzo odległą orbitę -
nie cieszyć się i nie płakać, a tylko obserwować.
A tu nagle, po katastrofie, odkrycie i niemalże ponowny wybór tego człowieka co zupełnie gładko stało się mainstreamem...ot kosmiczna dynamika.
Ślepi wzrok odzyskują, głusi - słuch, głupi mądrzeją, mądrzy głupieją. Ciekawe zjawisko
Jednak stosunkowo rzadkie są przypadki powtórnego przyjścia na świat...już Go nie wybiorą.
Mam więc wspomnianą satysfakcję, że nie jestem pacjentem medialnych szamanów, zmysłów nikt mi nie musi przywracać,
wybrałem niemodnie, wybrałem na czas, wybrany nie okazał się potworem,
ludzie przychodzący dziś pod pałac nie wyglądają na Jego ofiary, kraj nie został podbity, a tych trzech czy czterech zdań do końca mi dopilnował.
Może i nawet Wawel się nie zawali gdy tam spocznie...podobnie jak nie ucierpi żadne inne miejsce wystarczająco godne by pochować ludzką istotę.
Ot i bajki koniec bo wracam w daleki kosmos...obserwować moce jasne i ciemne![]()


Odpowiedz z cytatem