No to z Cisnej na Okrąglik i dalej granicznym do woli.
Ale jak pozostała część grupy nigdy w Bieszczadach nie była, to jednak zastanawiałbym się nad Połoninami.
Chyba, że 2 w 1
Proponuje taki wariant.
Przyjazd do Cisnej koniecznie na jedną noc poprzedzającą wymarsz i wyspanie się.
Wyjść z Cisnej czerwonym na Jasło i dalej na Okrągliku przejść na graniczny. Z granicznego zejść do Wetliny pomarańczowym przez Paportną. To dzień pierwszy, bardzo długi dzień, ale spokojnie do przejścia.
W Wetlinie przenocować, a nawet troszkę zintegrować
Odpuścić sobie Wetlińską, gdzie zawsze jest dużo turystów w wolne dni i podjechać busem do Berehów. Tutaj wejść na Caryńską i zejść do Ustrzyk G. To dzień drugi, można by powiedzieć dla odpoczynku. Tylko jedno ostre podejście na Połoninę.
Trzeci dzień, to wyjście z Ustrzyk G. ok. godz 6 rano, (pozwoli to uniknąć tłumów na Tarnicy, ponieważ większość chętnych na najwyższy bieszczadzki szczyt wchodzi od strony Wołosatego po śniadaniu) wejście przez Szeroki Wierch na Tarnicę i w zależności od pozostałego czasu albo dalej na Halicz, albo zejść bezpośrednio do Wołosatego i powrót do Cisnej.
I takim sposobem wszyscy będą szczęśliwi, a co poniektórzy dojdą do wniosku, że Bieszczady, to jednak GÓRY, niektórzy już pierwszego dnia
W takiej wersji mamy wszystko, i mniej uczęszczany szlak graniczny, i połoninę i najwyższy bieszczadzki szczyt.
Pozdrawiam i życzę niezapomnianych przeżyć i widoków![]()


Odpowiedz z cytatem