Byliśmy tam, zgodnie z planem, w niedzielę 16 maja.
Ze względu na deszcz, na umówione spotkanie w Zajeździe Pod Caryńską przyszedł tylko Jurko. Na miejscu dokooptowaliśmy Nataszę z Kacperkiem. Wojtek1121 wahał się, czy iść, ale widząc zdecydowaną postawę Nataszy ostatecznie wybrał się z nami. Jak się okazało, to nie deszcz sprawił najwięcej kłopotu, ale przeprawa przez strumień po śliskich balach. W drodze powrotnej poślizgnąłem się i jedną nogą wpadłem do strumienia.
Doszliśmy do polany, na której według moich danych znajdowała się leśniczówka Brenzberg. Obecnie jest tam ambona i piwnica, jak na załączonym obrazku. Nie widzieliśmy natomiast ani kasztana ani studni.
Oto reportaż z naszej wycieczki:
Brenzberg: w poszukiwaniu śladów leśniczówki.


Odpowiedz z cytatem