Zostawiamy naszych leniwych towarzyszy i idziemy z Rene na przełęcz. Miałyśmy zamiar trafić w to miejsce, z którego przyszłyśmy, ale weszłyśmy na jakiś trawersik, więc idziemy bokiem zamiast do góry. I wychodzimy już rzut kamieniem do Stoha.
Słoneczko okazuje się być jeszcze wysoko, robimy więc kolejnego multaka (znanego już Wam ze Lwowa), tym razem w cieniu SToha.
Zachodzik był lichy, bo chmurzyska nad horyzontem...
ale i tak było piknie choć zdjęcia nie wyszli fajnie
Ponieważ do zachodu było jeszcze ze 2h to spokojnie mogłyśmy iść na Stoha, ale nie wzięłyśmy latarek...
PO zachodzie zrobiło się pieruńsko zimno, wracamy do obozu. a tu pusto.
Czyżby nasze leniwce popadały jak kawki i poszły spać?
-buuuuuuu w namiot
cisza
-BUUUUUUU w namiot
cisza
Co jest?zaglądamy do namiotu...PUSTO, nie ma ich!!!
Poszli też na zachód pewnie na tę górę koło nas...
<tu niech sami łopowiedzą co robili>
Po powrocie ustalamy, że idziemy na wschód słońca na Stoha, 3.30 wymarsz!!!a to dlatego, że słonko wstaje 5:08 i 16 sekund.
Idzie w ruch reszta koniaku...
Dobranoc![]()
"...Lecz ja wrócę tu, będę w twoim śnie.
Nikt nie zabroni nam śnić..."
Bogdan Loebl
Pomyłka, wschód miał być 5ta 5ięć i 19 sekund
Tak czy siak 3:30 dzwoni telefon...co za zboczeniec chce wstawać o takiej porze?Mruczymy do siebie coś z Rene w stylu:
-wstajemy?
-eeee, no jak chłopaki będą wstawali to wstaniemy
Z głuszy zewnętrznej odzywa się tylko Iza...kładziemy się więc ponownie. Ale po jakimś czasie słychać Andrzeja, a więc chłopaki wstali. No to i my.
Chłopaki nie do końca wstali, bo Piotr spał w najlepsze, ale skoro już wstałyśmy to idziemy. Trochę wyszliśmy za późno...
Księżyc pięknie świeci
Początkowo wędrówka idzie całkiem nieźle, ale szybko się psuje, bo niebo zaczyna razić nas paletą kolorów (zdjęcia tego nie oddadzą)
Sami widzicie, że nie ma warunków ku wędrowaniu. Patrzę co róż na zegarek i na Stoha gdzieś nad nami...bez szans, nie dojdziemy, więc po co gnać, lepiej się delektować tym co jest.
I w ten sposób nagle widzę to:
I teraz zacznie się cała seria...
Jak sami widzicie jest dużo lepiej niż o zachodzie, a więc warto było o tej 3.30 wstać
"...Lecz ja wrócę tu, będę w twoim śnie.
Nikt nie zabroni nam śnić..."
Bogdan Loebl
My z Rene też w końcu dochodzimy...
Na górze resztki bazy radarowej...
No i nasz ADHDowiec:
Na samej górze jest flaszka przywiązana, jest w niej jeszcze na łyk bądź dwa;-))
Jeszcze trochę pstryków
A to już jest pod szczytem:
Początkowo wzięłam to za te słynne ruiny, które nota bene już widzieliśmy z daleka. Hmmm...z dala wyglądały bardziej imponująco!
Iza mówi, że to nie to i ich z góry nie widać. Będzie je widać zza górki. Mi jest zimno, umawiam się z Rene ,że ja już schodzę do ruin, a ona dojdzie.
Poszłam...idę idę idę...jak zobaczyłam jak daleko jest do ruin zwątpiłam. Patrzę ci ja przez teleobiektyw i widzę ekipę w odwrocie!!!co prawda 2 osoby, więc jest nadzieją, że Rene nie wymiękła. Na wszelki wypadek ślę jej smsa pt:
-Rene widzę Cię, złaź mięczaku!!!
Taaa, ona młoda i ambitna na nią te hasła jeszcze działają hahaha
Złazi;-))))))))))))
Po czym stwierdza, że w sumie to jej się nie chce też iść,a na moje pytanie dlaczego zeszła odpowiada-żebyś mnie nie nazywała mięczakiem!!!
No ale w końcu jednak zmieniamy zdanie i IDZIEMY w kierunku ruin!!!
"...Lecz ja wrócę tu, będę w twoim śnie.
Nikt nie zabroni nam śnić..."
Bogdan Loebl
Ostatnio edytowane przez joorg ; 19-05-2010 o 23:17
"dosyć często rozważam co jest warte me życie?...tam na dole zostało wszystko to co cię męczy ,patrząc z góry w około - świat wydaje się lepszy.."
Pozdrawiam Janusz
i co, doszlyscie do tych duzych ruin co widac z daleka? bo ja sie tam we wrzesniu wybieram :)
"ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "
na wiecznych wagarach od życia...
Taaaa, na dniach dojdziemy![]()
"...Lecz ja wrócę tu, będę w twoim śnie.
Nikt nie zabroni nam śnić..."
Bogdan Loebl
No to idziemy. Tu wspomniany wyżej widok naszych w odwrocie
Ale nie Rene
Zwiedzamy jeszcze budynek u stóp Stoha, ale nic ciekawego.
Idziemy więc za pagórek.
I dopiero stamtąd widać ruiny
Na największym przybliżeniu, a i tak daleko. W pieruny tam jest daleko!!!
Ale idziemy, co MY nie dojdziemy?
Tu w dole jest potok i woda. Podejrzewam, że nie jest on sezonowy, więc jak kogoś przypili to godzina drogi od szczytu woda jak malowana-już koło ruin
No to już prawie jesteśmy
![]()
"...Lecz ja wrócę tu, będę w twoim śnie.
Nikt nie zabroni nam śnić..."
Bogdan Loebl
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)