Oj bo widzę, że beze mnie to za wiele nie napiszecie;-)))
ciąg dalszy więc...
Po popasie pod bazą meteo idziemy dalej...podziwiając widoki. Jak już wspomniałam poza Rene reszta wymiękła ze Stoha na wieczór;-))
Plan więc był dojść za przełęcz i się rozbić i potem na Stoha na wschód słońca, a na zachód na przełęcz.
Plan dobry idziemy...



Dosyć szybko zajebałsja więc i kolejny dłuższy foto-stop, gdzie wszyscy chętnie pozujemy w przeróżnych pozach do zdjęć



No i potem znowu w górę ku przełęczy...


Aż w końcu doszliśmy!!!
Na przełęczy spotykamy grupkę z Polski, bardzo mili młodzi ludzie, jeden nawet z zaprzyjaźnionego portalu karpatywschodnie.pl.
Pogaworzyliśmy z 15 minut i poszliśmy, każdy...w tę samą stronę, z czego my się bliżej rozbiliśmy, oni dalej poszli
Taki jest widok z przełęczy

Tu pytanie do znawców-te 2 białe , majaczące na horyzoncie szczyty to co to jest?Obstawialiśmy Grofę i Popadię zdaje się
No...daleko nie zaszliśmy bo i po co, wiało sakramencko, ale się rozbiliśmy

Słonko było już nisko.
A my nie wiedzieli, o której dokładnie jest zachód. Nasza 3ka leniwców zabrała się za gotowanie!!!no a my z Rene piwo (tak, tak, to samo co na dworcu we Lwowie) i czekoladę w łapki i dawaj na zachód słońca z powrotem na przełęcz. Leniwców zostawiłyśmy gotujących jakąś strawę, a przecież nie samym chlebem żyje człowiek, zachód słonka czeka!!!

cdn...
w dość odległej przyszłości, bo Kimb
ps-jak się komuś moja czarno-biała obróbka nie podoba to ma pecha, bo mi się podoba i jak widać na razie innej nie uznaję