Ponieważ pogoda się psuje decudujemy się schodzić w dół.
Pierwsza wersja jedziemy do Lwowa i zwiedzamy Lwów. Nie wszystkim się ta opcja spodobała, ale wschód słońca na Wzgózu Zamkowym przekonał zdecydowaną większość.
Z góry widzimy w dole śliczną łączkę zieloną nad potoczkiem, to nasz cel.
Nie schodzimy od razu z Magury, gdyż tam podobno bardzo stromo, a przez kolejną odnogę.
W lesie jeszcze kwitną wiosenne kwiatki przeróżne. I napotykamy salamandrę.
Docieramy do miejsca prześlicznego. Jest to nasz najładniejszy nocleg, a w dodatku osłonięci jesteśmy od wiatru, mamy kupę drewna na ognisko i potok szumiący.
Rozbijamy się, kąpiemy i palimy ogień.
Oj cudnie było.
Tak pieczone były kiełbaski-uroczo prawda?;-)
![]()








Odpowiedz z cytatem
Zakładki