No, niby na wielu uniwersytetach wydziały, katedry ukrainistyki lub chociażby lektoraty j. ukraińskiego są, ale zbyt mało jest ogólnodostępnych kursów. Ideałem byłoby, aby w ramach promocji rząd Ukrainy takowe organizował, bezpłatnie. Ale cóż oczekiwać od rządu, którego premier ukraińskiego nie zna, i nie za bardzo chce się go nauczyćZresztą to, co napisał Marcins jest poniekąd prawdą. Wystarczy "krzaczki" oswoić, parę wyjazdów, a reszta pójdzie już gładko (przynajmniej jeśli chodzi o opanowanie języka w stopniu biernym, rozumienie pisanego i mówionego). Wszak - jak twierdzą lingwiści - istotnych różnic pomiędzy językiem polskim a językiem ukraińskim jest coś tylko 30%, 70% już na wejściu masz zatem z głowy
Pozdrawiam.



Odpowiedz z cytatem