Jakie pięknie ?
Przecież napisałem :Dlaczego nie ?Teraz już wiem. To nie był najlepszy pomysł.
O tym później. Teraz wracamy do wąskiej, dziurawej dróżki która po 7 kilometrach kręcenia zaprowadziła nas do Lipowca.
Jeśli ktoś zapyta na tym forum o to gdzie jest koniec świata ?
to ja zgarnę główną wygraną.
Jest w Lipowcu. Tu bociany nie zawracają, bo one tu w ogóle nie dolatują.
Jeśli ktoś szukał końca świata w naszych Bieszczadach to jeszcze długo będzie szukał.
Tyle tylko że ten koniec świata był początkiem mordęgi. Droga z betonowych płyt tuż za Lipowcem wyraźnie się rozjechała co widać na wcześniejszym zdjęciu.
Trzeba było wysiąść z samochodu i organoleptycznie poszukać możliwości do dalszego poruszania się.
I tak powtarzało się jeszcze kilka razy. Mój osobisty Czerwony Kapturek który spełniał rolę pasażera ciągle modlił się i próbował mnie odwieść od dalszej eskapady.
Ja wierząc w siłę modlitw i w rychłe zakończenie drogi ciągnąłem do przodu ale to nie następowało.
Kolejne minuty upływały, a my niewiele zbliżaliśmy się do odległego szczytu Połoniny Równej. Strome serpentyny drogi ułożonej z nierównych płyt wymagały pierwszego biegu, ale i to niekiedy było za szybko
Trzeba było ratować się jazdą na półsprzęgle.
Co tak śmierdzi ?
To tylko sprzęgło w naszym samochodzie.
Patrzę na licznik i zliczam kolejne kilometry od końca świata w Lipowcu.
Całą godzinę zajęło przejechanie 9 km dzielących od szczytu ubarwionego szarymi betonami dawnej bazy rakietowej.
Wyprowadzam wreszcie załogę z samochodu i pokazuję im majaczące w oddali szczyty gniazda Tarnicy i Połoniny Bukowskiej.
Wszystko obok szare ponure i z płatami śniegu.


Odpowiedz z cytatem
Połonine R.