Pokaż wyniki od 1 do 10 z 42

Wątek: DoKIMBowa peregrynacja i co z niej wynikło

Mieszany widok

  1. #1
    Poeta Roku 2010
    Poeta Roku 2009
    Poeta Roku 2008

    Awatar WUKA
    Na forum od
    07.2006
    Rodem z
    Toruń
    Postów
    3,908

    Domyślnie Odp: DoKIMBowa peregrynacja i co z niej wynikło

    Marcowy, do pisania!!! Odłóż czytanie na długie wieczory!

  2. #2
    Powsimorda h.c.
    Awatar Marcowy
    Na forum od
    09.1998
    Rodem z
    Zacisze
    Postów
    2,678

    Domyślnie Odp: DoKIMBowa peregrynacja i co z niej wynikło

    W piękny sobotni poranek budzę się ok. 5:30. Czas pozostały do wyjścia w większości spędzam – nie da się ukryć – przed lustrem. A raczej nad lustrem, bo jest to lustro wody. Na temat jakości miejscowej karmy powiedziano już sporo, więc nie będę oliwy do ognia (notabene) dolewał, jednak faktem jest, że czuję się podle. Jest to o tyle nie fair, że poprzedniego dnia poszedłem spać raczej wcześnie, a przedtem nie piłem dużo. Rzekłbym nawet – piłem skandalicznie mało. I może to był błąd… Mój współtowarzysz wrócił do naszej dziupli znacznie później, nic więc dziwnego, że bladym świtem, o 9:30, zdecydowanie odmawia porzucenia pozycji horyzontalnej. Ja również walczę z przemożną ochotą, by paść w pielesze i normalnie, jak człowiek odchorować. Jednak bardziej od niedyspozycji męczy mnie myśl, że mój pobyt w Bieszczadach potrwa jeszcze jakieś 24 godziny. No i przecież na 10:00 umówiłem się z połączonymi siłami toruńsko-poznańskimi na wyjazd do Łopienki. Jak mógłbym za jednym zamachem zawieść tyle osób? I na dodatek Łopienkę?! Postanawiam więc być wyjątkowo twardym, a nie miętkim.

    Twardym, jak Steven, mój KIMB-owy towarzysz sprzed roku, człek proweniencji anglosaskiej, który jechał w Bieszczady pierwszy raz (choć sam twierdził, że zna Bieszczady doskonale, jako że spędził kiedyś dwie noce w hotelu w Sanoku). Ówże Steven przed wyjazdem lekko się przeziębił i był pełen rozterek, czy w tym stanie (postrzeganym przez niego jako coś na kształt bolesnej agonii) w ogóle powinien ruszać się z domu. Ostatecznie zadziałała powtarzana przez mnie mantra: „Bieszczady will heal you!”, którą wysyłałem mu nawet w sms-ach - dał się przekonać i pojechał. I faktycznie – Biesy uzdrowiły chłopa! Po jednym wieczorze w barze "Zajazdu Pod Caryńską" dostał takiego kopa, że notorycznie i na długo znikał nam z oczu podczas wędrówki Bukowym Berdem. Choć uczciwie trzeba przyznać, że reszta ekipy (Zulus, Hero et moi) niespecjalnie go ścigaliśmy, nad to bezproduktywne zajęcie przedkładając podziwianie widoków z pozycji półleżącej, przeplatane okazjonalnym pociąganiem z piersiówki.

    Dlaczego zatem Bieszczady AD 2010 nie mają uzdrowić mnie? Nie mam ochoty na śniadanie, ale głos rozsądku podpowiada, że trzeba zabrać coś na drogę. Pakuję do plecaka kanapki, próbując ich nie dotykać, nie patrzeć na nie i – broń Boże! – nie wąchać, po czym zsuwam się po schodach i zaglądam do baru. Towarzystwo jest już w komplecie, choć komplecie nieco zmodyfikowanym: zamiast części regimentu toruńskiego obok Renatki, Wuki i Bertranda w blokach startowych stoją Krysia (primo voto Orsini) i Kasia (secundo voto Darkangel, tertio voto Gargamel). Ponieważ nie mieścimy się wszyscy w bertrandowym karawanie, uruchamiam swój pojazd, porywam Wukę i z kopyta ruszamy. Po drodze – nie do końca wiem, w jakich okolicznościach – dołącza do nas trzecie auto, z Wojtkiem numer 1211 i Wojtkową (numer nieznany). Droga mija spokojnie, nie licząc krótkiego postoju na oddanie pokłonu Biesowi i Czadowi (nie ja jeden mam słaby żołądek, ha!). Na polnej drodze za Polanką podwozie mego nisko zawieszonego bolidu parę razy ociera się o podłoże, za każdym wzbudzając nerwowe drgnięcia pasażerów, do cerkwi dojeżdżamy jednak bez strat w ludziach i sprzęcie.

    CDN
    Ostatnio edytowane przez Marcowy ; 27-05-2010 o 10:39 Powód: literówka

  3. #3
    Bieszczadnik Awatar darkangel79
    Na forum od
    12.2009
    Rodem z
    Bydgoszcz/Aalsmeer
    Postów
    366

    Domyślnie Odp: DoKIMBowa peregrynacja i co z niej wynikło

    Cytat Zamieszczone przez Marcowy Zobacz posta
    Droga mija spokojnie, nie licząc krótkiego postoju na oddanie pokłonu Biesowi i Czadowi (nie ja jeden mam słaby żołądek, ha!).
    ha ha ha
    Dusza ludzka jest jak ptak:
    Gdy wzbija się na pewną wysokość,nie tylko nie wolno jej spocząć,ale musi tęgo skrzydłami pracować,by się na niej utrzymać. Inaczej pierwsza lepsza pokusa pociągie ją ku ziemi.

  4. #4
    Malkontent Roku 2009 Awatar Krysia
    Na forum od
    09.2006
    Postów
    3,380

    Domyślnie Odp: DoKIMBowa peregrynacja i co z niej wynikło

    Ha ha ha
    skąd nasze auto to zna hahahahahhaa
    "...Lecz ja wrócę tu, będę w twoim śnie.
    Nikt nie zabroni nam śnić..."
    Bogdan Loebl

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Lis w ogrodzie i co z tego wynikło.
    Przez lucyna w dziale Fauna i flora Bieszczadów
    Odpowiedzi: 12
    Ostatni post / autor: 23-10-2012, 12:46
  2. Najwcześniej z Przemyśla do Ustrzyk D. ?
    Przez jaNO w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 24-06-2008, 22:34

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •