Cytat Zamieszczone przez Marcowy Zobacz posta
Wysiadamy pod kościółkiem, z ulgą rozprostowujemy kości. Słychać przeciągły świst, jaki wydaje osiem par nozdrzy głęboko wciągających krystaliczne powietrze. Niebo jest częściowo zachmurzone, ale słońce wygląda na tyle często, że po powrocie do domu odkryję, że lekko przypaliłem sobie dziób. Ale póki co ruszamy pod wiadome drzewo z wiadomą dziuplą, gdzie odbędzie się bieszczadzki chrzest Kaśki (szczegóły na wiadomym filmie). Wbrew temu, co krzyczą wszyscy obecni, klepię Anioła w pierwszą krzyżową tylko raz i to naprawdę symbolicznie. Słowo! W ślad za Kaśką w lipowe trzewia zagłębia się Wojtek i Kryśka (osobno!), potem – podobno – czynią to także Bertrand i Renatka. Mnie udaje się uniknąć przeczołgania – oprawcy na słowo wierzą, że już zwiedzałem wnętrze lipy.
Wiem,wiem od kogo najbardziej bolało i zapiekło (zna się tą ojcowską dłoń) hihih
A co do wchodzenia Kryski i Wojtka..hmmm
Wyobraźcie sobie jak by to fajnie wyglądało,jak by jednak razem wchodzili