Strona 3 z 10 PierwszyPierwszy 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 21 do 30 z 98

Wątek: Gdzie diabeł mówi "Szczęść Boże!"

  1. #21
    Poeta Roku 2011
    Awatar Piskal
    Na forum od
    10.2008
    Rodem z
    Toporzysko/Toruń
    Postów
    2,287

    Domyślnie Odp: Gdzie diabeł mówi "Szczęść Boże!"

    Rozdział III
    Defloracja

    Nie pamiętam czy było to poprzedniego dnia, czy wtedy, w drodze na Dwernik Kamień, kiedy Wojtek 1121 powiedział do Kasi:
    - To jak ty tam masz, Gark… Dark …Ange…ange, nie umiem tego wymówić. Gargamel?
    No i tak Kasia vel Darkangel79 została Gargamelem. Wojtek konsekwentnie tego się trzymał, ba, zaraził innych.

    Na Dwernik wyruszyć mięliśmy o 10 rano z Sękowca. Wesoły domek, Wojtek 1121, Stały Bywalec ze swoimi znajomymi ,Złotkami oraz Bertrandy. Bartrandy zadzwoniły, że nie przyjadą do Sękowca, tylko uderzą od strony Nasicznego. Umówiliśmy się na konferencję na szczycie w samo południe.

    Wyszedłem przed domek i dopadły mnie wspomnienia. Namiot Banana był na wpół zawalony. Banan nie ma takiego namiotu, jak Andrzej627, który (namiot nie Andrzej) sam szuka najdogodniejszego miejsca na rozbicie, sam się rozbija i przez cały czas pobytu robi śniadania i zmywa naczynia. Namiot Banana to nobliwy staruszek, niewiele młodszy od operacji Bieszczady 40. Kiedyś, kiedy byłem z Bananem w Cisnej, gdy złożyłem pierwszą poprzeczkę i zamontowałem na niej namiot Banan, będący w odmiennym stanie świadomości , wślizgnął się do niego przeszkadzając mi, co go szczególnie bawiło, a ja, przy akompaniamencie jego głupkowatego śmiechu kończyłem rozbijanie. I, tak jak tutaj, któryś z nas w nocy kopnął poprzeczkę i zawalił namiot. Śród innych, nowych i pięknych namiotów, ten wyglądał jak wehikuł Pana Samochodzika pomiędzy błyszczącymi autami.

    Pożegnaliśmy się z Bananem, który miał dziś ruszyć w swoją stronę i poszliśmy na miejsce zbiórki.

    Z początku szedłem ze Stałym Bywalcem, dość szybko, w awangardzie. Nie ukrywam, że gdy znieczulenie przestało działać zacząłem czuć tę ranę po gwoździu. Trochę wykrzywiając nogę jakoś szedłem. Na końcu szedł Wojtek 1121 z dwiema bieszczadzkimi dziewicami, Julią i Gargamelem. Później, na prośbę Julii szedłem z nimi. Opornie to szło, chociaż podejście od strony Sękowca jest stosunkowo łagodnie. Ale jak się idzie, nawet wolno, to w końcu się dojdzie. Dla dziewczyn było to pierwsze szczytowanie w Bieszczadach, obie spisały się chwacko. Jednak to 1004 m. npm. Pierwsze widoki, nie byle jakie-Połoniny, Rawki. Defloracja w pełni udana.

    Na szczycie Wojtek Cyferki zaczął kopać tu i ówdzie i na oczach wszystkich wykopał butelkę ukraińskiej wódy, którą był zamelinował jeszcze we wrześniu. Kieliszki poszły w ruch, nagle, dziwnym trafem ,się znalazły. Sesja zdjęciowa, wspólne rozmowy,plany na najbliższe dni, podziwianie widoków, jak to na Dwerniku. Nie ukrywam, że ten szczyt darzę szczególną estymą.
    Zejście zaplanowaliśmy ścieżką prowadzącą prosto ze szczytu ,dalej do wodospadu Szepit i Zatwarnicy.Tym razem towarzyszyli nam Renatka i Bertrand, których potem SB miał podrzucić do samochodu w Nasicznem. SB z częścią ekipy ruszyli do przodu, część została z tyłu. I wtedy nastąpił kryzys.

    Szczytowanie na Dwerniku Kamieniu to dla Julii miał być sprawdzian, czy da radę i czy da radę jej chore serducho. Badania wyglądały bardzo dobrze, zaryzykowaliśmy więc.

    Nie dało rady. W pewnej chwili Julia aż nie mogła złapać tchu. Przestraszyłem się nie na żarty. Wyglądało to naprawdę poważnie. Po chwili odpoczynku i wyrównania oddechu ruszyliśmy dalej. I wtedy Julia mogła się przekonać, że nie zostawia się ludzi na szlaku, jest kryzys to nie ma dyskusji, należy się dostosować. Troska ze strony Renatki i Bertranda, słowa Wojtka: Ty dyktuj tępo, my się dostosujemy. To wszystko bardzo Julinkę podbudowywało. Dziękuję Wam! No i mieliśmy już pewność, że dalsza część naszego pobytu będzie raczej niskopienna. Nadrobię we wrześniu.
    Jakoś dowlekliśmy się pod kultową wiatę. Poprosiłem Kazia, żeby po Julię przyjechał, bo co prawda to tylko dwa kilometry, ale Julinka była autentycznie wykończona. Na szczęście problem rozwiązał się wcześniej. Miła pani sklepowa po zamknięciu sklepu podwiozła moją drugą połowę do Sękowca.

    Wracając do domku zobaczyłem namiot Banana, czyli nie poszedł do Rajskiego. Ucieszyło mnie to. Namiot zasznurowany, cisza. Albo spał, albo… Że też, będąc pod sklepem, nie rozejrzałem się uważniej, czy jego powłoka nie zalega gdzieś pod stolikiem w kultowej wiacie..


    W następnym rozdziale o urokach turystyki samochodowej
    Załączone obrazki Załączone obrazki

  2. #22
    Powsimorda h.c.
    Awatar Marcowy
    Na forum od
    09.1998
    Rodem z
    Zacisze
    Postów
    2,672

    Domyślnie Odp: Gdzie diabeł mówi "Szczęść Boże!"

    Julia - mołodiec! Dawaj, Piskalu, dalej!

  3. #23
    Poeta Roku 2011
    Awatar Piskal
    Na forum od
    10.2008
    Rodem z
    Toporzysko/Toruń
    Postów
    2,287

    Domyślnie Odp: Gdzie diabeł mówi "Szczęść Boże!"

    Pula-dura, sztyk-mołodiec! Jak miał w zwyczaju mawiać feldmarszałek Suworow.

  4. #24
    Poeta Roku 2011
    Awatar Piskal
    Na forum od
    10.2008
    Rodem z
    Toporzysko/Toruń
    Postów
    2,287

    Domyślnie Odp: Gdzie diabeł mówi "Szczęść Boże!"

    Cytat Zamieszczone przez Piskal Zobacz posta

    Nie dało rady. Ty dyktuj tępo, my się dostosujemy.
    Kurrr...cze! Jasne, że tempo. Sorki. Zdarza się.

  5. #25
    Poeta Roku 2011
    Awatar Piskal
    Na forum od
    10.2008
    Rodem z
    Toporzysko/Toruń
    Postów
    2,287

    Domyślnie Odp: Gdzie diabeł mówi "Szczęść Boże!"

    Rozdział IV
    Odyseja zmotoryzowana

    Napisałem, że w Bieszczady dojechaliśmy prawie bez przygód. Mniejsza o przygody, ale to one sprawiły, że musieliśmy udać się naszym brum-brumem do Ustrzyk Dolnych, potem do Leska, a jeszcze później do Zawozu. A jedno wynikało z drugiego. No nie, do Leska i tak mieliśmy jechać. Nie zapominajcie, że do wczoraj Kaśka Anieł Gargamel i moja Julinka były bieszczadzkimi dziewicami. Szczytowanie na Dwerniku -Kamieniu zmieniły tę sytuacja, ale trochę Bieszczadów i tak należało im pokazać.

    Pojechaliśmy w trójkę. Wojtek Myśliwiec podłączył się do Wojtka Cyferki i Stałego Bywalca i uderzył na Przełęcz Orłowicza, a Banan… Banan poszedł wreszcie do Rajskiego.

    Ha! Tak chciałbym napisać, nawet napisałem, ale to nieprawda. Banan chciał jechać z nami. Mieszkał kilka miesięcy w Lesku i chciał nam pomóc, zna tam kilka osób. Ale Kaśka nie zgodziła się, bo Banam pije. A kto nie pije w Bieszczadach? Chociaż rano Banan był trzeźwy. A kto wie,czy gdyby pojechał z nami,to może by nie zdarzyło się to , co się zdarzyło. Tak czy inaczej Banan poszedł na szlak, który zaprowadził go pod kultową wiatę, a my pojechaliśmy.

    Wiedziałem czego dziewczyny nie mogą nie zobaczyć. Najpierw cerkiew w Smolniku, potem ta najpiękniejsza- w Równii . Później niczego nie załatwiliśmy w Ustrzykach i pojechaliśmy do Leska. A Lesko..już o tym pisałem. Darzę to miasteczko szczególnym sentymentem, nawet Web kamerę mam ustawioną na leski ratusz. Oczywiście pokazałem kirkut, na którym historia aż krzyczy. Potem szliśmy obiad. I dopiero wtedy zauważyłem, że Lesko to miasto pizzerii, gdzie spluniesz to pizza. Znaleźliśmy w końcu restaurację z normalnym żarciem, na rynku, na piętrze. A potem poszliśmy na piwo do „Alfa”. A gdy byliśmy w „ Alfie” pogadałem i skierowano nas do Zawozu. W planach była droga do Soliny przez Bóbrkę, skręciliśmy wcześniej, na Zawóz. Fajnie, tą drogą jeszcze nie jechałem.

    Wcześniej, rzecz jasna Kamień Leski. Na dziewczynach zrobił wrażenie wprost proporcjonalne do swojej wielkości, bo gdy jechaliśmy do Leska pokazem im Kamień, i było takie:
    -A ,to ten (koniec emocji)

    W Zawozie nie załatwiliśmy niczego, pojechaliśmy więc na Myczkowce. Przyznam się, że też byłem tu pierwszy raz . Przy zaporze w Myczkowcach już padały pytanie typu: Czy to już Solina? Nie, mówię, zgodnie z prawdą. Jedziemy dalej, aż wreszcie nie ma wątpliwości- TO JUŻ SOLINA. Też jestem pierwszy raz. Parkujemy, idziemy na tamę, po drodze sklepiki, smażalnie, starsze panie, rozkrzyczana dzieciarnia. Kurcze, trafiliśmy na jakąś czasoprzestrzenną niszę? Weszliśmy w teleport i przerzuciło nas do Zakopanego? Nie! Jest tama! Wszedłem też, na dobre 20 metrów i już mogę powiedzieć- BYŁEM, I MOGĘ IŚĆ NA PIWO. Poszedłem. I bardzo jestem szczęśliwy.Z tego powodu, że Julii o wiele bardziej spodobała się jutrzejsza wycieczka, na Dydiową, gdzie brodziła po łydki w błocie i desantowała się przez strumień po kolana w wodzie, niż tama na Solinie.

    Dobra, chciałyście być na Solinie, byłyście, a teraz jedziemy w Bieszczady. I pojechaliśmy. Przez Polańczyk, Wołkowyję, Terkę, aby zatrzymać się przy Kapliczce Spokojnych Powrotów w Polankach. . I tu musiał bym dużo napisać.. ale nie napiszę .Na wycieczkę do Łopieńki umówiliśmy się już na inny dzień, pojechaliśmy więc prosto do Cisnej.

    A Cisna, to nie Solina. U Rysia było już zamknięte, ale w Trollu Robert przywitał nas niemal w progu. To bardzo miłe, że przyjeżdżasz w pewne miejsca raz, dwa razy do roku, a ludzie cię pamiętają. Gdybym przyjeżdżał 10 lat, to rozumiem, albo gdybym u niego siedział 2 tygodnie, ale Roberta, właściciela Trolla, znam 2 lata, i tylko raz u niego spałem, a tak to tylko wpadałem przelotem, aby się przywitać. Dzięki Robercie za pamięć. Później, koniecznie, Siekirezada. Niech dziewczynki zobaczą jak tam jest i z czym to się je.
    Robiło się późno, ruszyliśmy więc dalej. Następny przystanek na Przełęczy Wyżnej a potem te fantastyczne serpentyny. Berehy, Dwernik, Chmiel i powrót.

    Wojtek 1121 w tym roku zamieszkał w Domku Myśliwskim. Do Sękowca przyjeżdżam od kilku lat i jeszcze nie miałem okazji być w tym domku. A ponieważ Wojtek następnego dnia z Sękowca wyjeżdżał do Ustrzyk Górnych zaprosił był więc nas do domku. Cóż, niby ładny, zadbany, nowy, ale..

    rozpiliśmy flaszkę,
    uważajcie, żeby nie poplamić obrusu...
    tylko żeby nie za głośno
    to na jutro umówmy się od razu

    Nic spontaniczności, nic klimatu.. Pewnie przesadzam, bo klimat robią ludzie. Może tak to odebrałem, bo Wojtek był "na walizkach" ale..



    Ale mnie się tam nie podobało. Za ładnie. Za sztywno . W naszym domku ogień wesoło tańczy w kominku, wódka i piwo chłodzi się w lodówce, a muzyka brzmi z głośniczków dołączonych do telefonu. Dobra muzyka...
    Z Wojtkiem umówiliśmy się na rano na Krywe.
    Na bardzo wczesne rano...
    Ostatnio edytowane przez Piskal ; 04-06-2010 o 23:54

  6. #26
    Literat Roku 2013

    Awatar trzykropkiinicwiecej
    Na forum od
    04.2007
    Rodem z
    Nigdziebądź nad Osławą
    Postów
    1,841

    Domyślnie Odp: Gdzie diabeł mówi "Szczęść Boże!"

    Cytat Zamieszczone przez Piskal Zobacz posta
    Rozdział IV
    Odyseja zmotoryzowana

    bo Banam pije. A kto nie pije w Bieszczadach? Chociaż rano Banan był trzeźwy. A kto wie,czy gdyby pojechał z nami,to może by nie zdarzyło się to , co się zdarzyło. Tak czy inaczej Banan poszedł na szlak,...
    ...to się nazywa folklor :D

  7. #27
    Poeta Roku 2011
    Awatar Piskal
    Na forum od
    10.2008
    Rodem z
    Toporzysko/Toruń
    Postów
    2,287

    Domyślnie Odp: Gdzie diabeł mówi "Szczęść Boże!"

    Ba, Ty to wiesz...Ja też. Ale tu bardziej jestem narratorem, niż podmiotem lirycznym.

  8. #28
    Bieszczadnik Awatar darkangel79
    Na forum od
    12.2009
    Rodem z
    Bydgoszcz/Aalsmeer
    Postów
    366

    Domyślnie Odp: Gdzie diabeł mówi "Szczęść Boże!"

    Dobrze wiesz o co chodziło...zaraz wyjedzie że ja to ta zła i pewnie,że... albo nie ważne.
    Jestem jaka jestem i nie lubię czegoś takiego,może Ty inaczej na to patrzysz,ja inaczej!!!A tak przy okazji jak już jechaliśmy to,to coś już się zdarzyło...to tak w celu przypomnienia.:)
    Dusza ludzka jest jak ptak:
    Gdy wzbija się na pewną wysokość,nie tylko nie wolno jej spocząć,ale musi tęgo skrzydłami pracować,by się na niej utrzymać. Inaczej pierwsza lepsza pokusa pociągie ją ku ziemi.

  9. #29
    Poeta Roku 2011
    Awatar Piskal
    Na forum od
    10.2008
    Rodem z
    Toporzysko/Toruń
    Postów
    2,287

    Domyślnie Odp: Gdzie diabeł mówi "Szczęść Boże!"

    A to dokumentacja fotograficzna.
    Załączone obrazki Załączone obrazki

  10. #30
    Bieszczadnik
    Na forum od
    08.2006
    Rodem z
    Mazowsze
    Postów
    201

    Domyślnie Odp: Gdzie diabeł mówi "Szczęść Boże!"

    Cytat Zamieszczone przez Piskal Zobacz posta



    ..."aby zatrzymać się przy Kapliczce Spokojnych Powrotów w Polankach"...
    Raczej - Kapliczce Szczęśliwego Powrotu lub Kapliczce Szczęśliwych Powrotów(obydwie nazwy funkcjonują równolegle w świadomości tych którzy tam byli )http://www.twojebieszczady.pl/kapliczki/kapliczka_kibakowa.php-to -a tu niech zajrzą Ci którzy jeszcze tam nie byli.

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. "Wysłowienie Niewysłowionego", czyli Bieszczady i Metafizyka
    Przez Aragorn w dziale Dyskusje o Bieszczadach
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 28-09-2012, 21:39
  2. Omelan Płeczeń: "Dziewięć lat w bunkrze". Nowe wydanie
    Przez bartolomeo w dziale Bibliografia Bieszczadów
    Odpowiedzi: 6
    Ostatni post / autor: 10-08-2012, 22:59
  3. Odpowiedzi: 33
    Ostatni post / autor: 11-05-2009, 04:43
  4. Odpowiedzi: 4
    Ostatni post / autor: 27-11-2008, 11:42
  5. Odpowiedzi: 7
    Ostatni post / autor: 05-09-2007, 12:14

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •