Rozdział VII
Spotkanie w Łopieńce
Rano poszedłem z Bananem do sklepu. Nogi drogę do sklepu znają, zajęliśmy się więc rozmową, gdy oderwaliśmy się od rozmowy już siedzieliśmy przy piwie w ZpC. Tak to jest, jak człowiek się zagada. Przyszedł Wojtek1121 pytając się o plany. W tym czasie przyjechała Krysia wybierająca się do Kasi. Wojtek postanowił więc odwieźć nas do Hoteliku i być naocznym świadkiem spotkania dwóch głównych shoutboxerek.
Po śniadaniu rozdzieliliśmy się. Kryśka i Kasia pojechały do Łopieńki, Wojtek Myśliwiec poszedł z Andrzejem, Jurkiem i Kaziem zdobywać Tarnicę. Ja zaś zadzwoniłem do Pastora.Jakie masz plany, nie mam planów, możemy z Tobą, możecie ze mną. Tak my i pojechali. Kierunek :Majdan .Wspaniale jechało nam się z Pastorem, wspaniale rozmawiało . Pastorku, jak to czytasz, przypominam o zdjęciach.
Przystanek w Cisnej, Rysiu, Siekierka, potem Majdan, muzeum kolejki wąskotorowej. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się przy cmentarzu. Chwila modlitwy i zadumy nad grobami Bodzia Sikorki I Jasia Zubowa.
Szybka decyzja-jedziemy do Łopieńki. Zależało mi bardzo, żeby pokazać Julii to magiczne miejsce. Tymczasem droga od parkingu zatarasowana przez ciągnik, przy którym facet ładował drzewo na wypał. Idę dowiedzieć się, jak długo potrwa załadunek.
- Muszę jeszcze z tej strony załadować, bo inaczej przyczepa się przewróci.
- To ja panu pomogę.
Biorę się do roboty i ładujemy razem, w końcu facet mówi, że tyle wystarczy, już się nie przewróci, może nam więc trochę zjechać.
- Mogę panu jeszcze pomóc, niech pan korzysta- ofiarowuje się.
- To niech pan jeszcze kilka wrzuci i pojadę- nie chciał mojej pomocy, albo było mu głupio.
Dojechaliśmy do Łopieńki, a tam samochody Wojtka, Bertranda i Marcowego. Przy samochodach pani Ania i Renatka, reszta poszła pod kapliczkę. Zaraz powinni wrócić. Czekamy więc zwiedzając cerkiew i lipę. Wracają. Marcowy, WUKA, Bertrand, Krysia, Kasia, Wojtek 1121. Chyba nikogo nie pominąłem. Wcześniej natomiast przy łopieńskiej lipie nastąpiło pasowanie Kasi na bieszczadniczkę. Rozdziewiczenie nastąpiło na Dwerniku Kamieniu, dziś, można powiedzieć, przyklepanie (dosłownie) tego faktu. Kto jeszcze nie widział, to proszę.
Wracamy, w drodze powrotnej Pastor zaprasza nas na obiad, zatrzymujemy się w Czartorii w Wetlinie. To tutaj oglądałem ten wielki mecz Polaków, kiedy rozgramiali Niemców na Euro 2008. Wynik pogromu Polska 0- Niemcy 2.
Do Ustrzyk wracamy po południu, czas się przygotować do obrad Głównych IX Kongresu Internautów Miłośników Bieszczadów.


Odpowiedz z cytatem