Cytat Zamieszczone przez asia999 Zobacz posta
mniej więcej od posta przyspieszającego relację, mój szósty zmysł podszeptuje mi, że będzie happy end - czyli w poście ostatnim okaże się, że Piskal jednak Julii się oświadczył...
Nie zaprzeczam i nie potwierdzam!

Cytat Zamieszczone przez bertrand236 Zobacz posta
Piskalu! Miałem to zrobić później, czyli ...później.
Piwo zacne,
Gardłu bliskie,
Jednak, to nie było
Piwo Tyskie.

Zacne to było piwo, przy którym wspominałem Julię no i Ciebie. A płynna poezja też już przepłynęła...

Pozdrawiam

P.S. Czy już mam inicjować jakąś nową specjalną akcje forumową???
Bo to być nie miało Tyskie
Piwo Specjal jest mi bliskie.
Lepiej się przez gardło leje
Po Specjalu ryj się śmieje.

O jakiej akcji myślisz?



Rozdział IX
Placki

W niedzielę zaczęło padać, ba, lać. Plany były brenzbergowe, ale Julia, przestraszona tym co się z nią działo na Dwerniku Kamieniu odmówiła chodzenia po górach. Szybka narada i ustalenia, że wracamy jednak do Sękowca. Żal mi trochę poszukiwania leśniczówki Brenzberg, ale jak jest się w grupie, to trzeba liczyć się ze zdaniem innych.

Bambetli mamy więcej niż mieliśmy, ponieważ WUKA, w uznaniu mojego hie, hie, talentu oddała mi część swoich powsimordowych nagród. A konkretnie nalewkę Pastora, którą napoczniemy już jutro, po wypiciu flaszki ufundowanej przez Wojtka 1121, którą wylosowałem na KIMBi i wino od Hero, które szczęśliwie czeka na lepsze dni. To już drugie powsimordowe wino w naszym domu, ponieważ zeszłoroczne WUKA przywiozła, kiedy odwiedziła nas w wakacje w piskalówce. Poczekamy na specjalną okazję, by je wypić ku chwale Bieszczadów.

Mamy też pełną torbę i karton książek, które jutro, na prośbę Marcowego, zawieziemy dla dzieciaków w Komańczy.
Zapraszamy również na placki piskalskie, obiecane jeszcze we wrześniu, Magdę i Andrzeja 627.
Deszcz leje, nobliwy staruszek, trzydziestoletni namiot Banana zaczyna przeciekać, dzięki czemu Banan postanawia wreszcie przenieść się do naszego domku. Rozpalamy w kominku, robi się bardzo przyjemnie. House nr 1 znowu staje się Home.

Po południu przyjeżdżają nasi paryscy przyjaciele, Andrzej wciąż jest pod wrażenie zdobycia Brebnzbergu, Magda go stopuje. Nie bardzo jej się to udaje. Placki smakują. Jest rodzinnie.
Deszcz bębni o szyby, ogień gra w kominku, humory, pomimo złej pogody, dopisują. Siadamy nad mapą i ustalamy, dokąd prócz Komańczy pojedziemy.