Muszę przyznać że wyszła całkiem ciekawa książka. Pan Krzysztof rozdrabnia się na co dzień pisząc dla Nowin.. musi czasami pisać to co pasuje napisać. W tej książce mógł się trochę rozwinąć literacko. Autor sam uczestniczył w tym co można by było nazwać w skrócie KSU (wg tej książki KSU to coś więcej niż zespół). Bardzo oryginalne i spójne podejście do tematu, atrakcyjna szata graficzna, oraz garść ciekawych anegdot sprawiają że książkę można przeczytać w jeden dzień. Mnie w każdym razie wciągnęła.
Nie byłem nigdy jakimś zagorzałym fanem KSU, ale po przeczytaniu tej książki trochę bardziej przychylnie patrzę na ten zespół. Bardzo ciekawy jest opis znajomości Kazesa (Kazika) z KSU. Sporo ciekawych wątków związanych z Bieszczadami np.: dlaczego lokalni mieszkańcy no i KSU podchodzili do akcji Bieszczady 40 bardzo krytycznie, jakie granice ma WRB (Zagórz jest częścią tej republiki w odróżnieniu do Leska), wkład Augustynów do KSU, czy opis pół wiecznego konfliktu Ustrzyki – Lesko. Gdyby w aneksie pojawił się jeszcze spis wszystkich płyt, legalnych i nielegalnych wydań, teledysków, programów radiowych i telewizyjnych w jakich pojawiło się KSU, była by to pełna monografia zespołu. Książka ta ma jednak charakter wyważonego eseju napisanego przez świadka tamtych czasów, przypisy popsułyby radość czytania. Są za to ciekawe relacje świadków „tamtych zdarzeń” na marginesach stron.
Polecam