Hahaha, nie mieliśmy auta, a polarne miśki to nie na południu.
Stepowych niedźwiadków nie było o dziwo też!!!
A więc leci się tanimi liniami np takim Wizz Airem Gdańsk-Bergen. Jest masa promocji, bilety od 19zł w górę. Najtaniej wyszło Monikę, bo kupowała pierwsza-216zł w obie strony ze wszystkimi opłatami. Ja dałam 100zł więcej za to samo. Jedzenie z Polski-no to każdy musi pod siebie liczyć. Ja miałam tyle, że przy powrocie plecak ważył tylko...10kg mniej , ale wszystkiego nie zjadłam, część po prostu została unieszkodliwiona albo rozdana, bo już patrzeć nie mogłam na to.
Na miejscu w sumie na transporty wydaliśmy coś koło 400zł. Ale to jest uzależnione od tego gdzie się chce jechać, bo transport jest pieruńsko drogi.
Bergen-Odda kosztował 220 koron ze zniżką (grupy mają zniżki), a to tylko 90km...w linii prostej. Co oznacza, że jechaliśmy blisko 5h i płynęliśmy promem z pół godziny po fiordzie, co było super atrakcją.
No i to tyle. Po tygodniu jak się rzuciliśmy na normalne jedzenie w sklepie to poszło mi ze 150-200zł, ale nie musiało, bo to z łakomstwa. Aha, i w tej cenie jeszcze mam koszulkę z łosiem śliczną;-) i magnesik z łosiem na lodóweczkę.
Więc ja się zamknęłam w 1000zł razem z jedzeniem z Polski.
Aha, spanie oczywiście w namiotach.
Rozbijać się można praktycznie wszędzie, nawet na prywatnych posesjach, pod warunkiem, że jest to oddalone 150metrów od domów i się nic nie niszczy.
Z tymi metrami mieliśmy ze dwa razy problemik, ale nikt nas nie wykurzył;-)
Palić ognia w tym okresie zgodnie z prawem nie można.
Aha i są takie chatki jak u nas niby schroniska, i są one puste, ale za korzystanie z nich płaci się ileś tam (ok 60-80zł zdaje się za dobę plus jedzenie), no chyba, że się robi bydło i się nie płaci, bo tak jak pisałam nikt tego nie pilnuje-liczą na uczciwość ludzką.