nic!!
ale chyba nie ma co mylic planowania z brakiem spontanicznosci!
to ze sie ma plan to wcale nie oznacza ze musisz sie go scisle trzymac. Jak zycie zaczyna pisac lepszy scenariusz to wstepny plan zawsze mozna zmodyfikowac lub porzucicalbo zostawic na nastepny raz ;-) mi na kazdym wyjezdzie zwykle udaje sie zrealizowac 1/3 wstepnego planu
a eliminuje sie takie przypadki jak np. znajomi pojechali do syrii, wydali kasy na przelot , noclegi a za duzo nie pozwiedzali bo lazili tam i spowrotem po miasteczkach wogole nie wiedzac co tam w okolicy jest ciekawego... i wrocili z przekonaniem ze "tam nic nie ma" bo nic sie na nich samo nie rzucilo
czasem tak troche szkoda jak po powrocie sie okazuje ze 2 km od miejsca w ktorym sie bylo jest jakas rewelacja a nie bylo nam dane jej zobaczyc...
acz sa przypadki kiedy rzeczywiscie planowac nie trzeba- jesli sie jedzie na wycieczke po dolnym slasku i sie np. szuka ruin to wystarczy rzucic moneta w ktora strone swiata jechac i bacznie sie rozgladac dookolado pol godziny cos ciekawego samo cie znajdzie
jakby byla jakas mapa ze wspolrzednymi na klimatyczne kible to by mozna bardzo fajna trase zaplanowac!



a eliminuje sie takie przypadki jak np. znajomi pojechali do syrii, wydali kasy na przelot , noclegi a za duzo nie pozwiedzali bo lazili tam i spowrotem po miasteczkach wogole nie wiedzac co tam w okolicy jest ciekawego... i wrocili z przekonaniem ze "tam nic nie ma" bo nic sie na nich samo nie rzucilo
Odpowiedz z cytatem