chyba tak...rozne sa zboczenia
![]()
dla mnie zawsze to przejscie bylo jakby brama do innego swiata. Juz TAM rozpoczynala sie wyprawa. TAM juz sie czulo ze dalej nic nie bedzie tak samo, ze czas bedzie plynal inaczej i trzeba zmienic spojrzenie na rozne rzeczy.. ze cala wspaniala cywilizowana europa ze swoimi standardami zostaje gdzies daleko, daleko...
mam tyle niesamowitych wspomnien z tych przejsc granicznych, ile ludzi sie poznalo, ile wodki sie wypilo, jak cala noc mozna bylo przegadac z obcymi towarzyszami "niedoli", jak ludzie czasem bezinteresownie potrafia ci pomoc (jak rowniez dokopac), jak mozna wymyslac metody zeby ci nie rewidowali plecaka (a przynajmniej nie wszytskie jego czesci) , jak mozna bylo fajnie poobserwowac mechanizmy dzialania "dzikiego stada" czy umiejetnosc nieziemskiego wrecz kombinowania niektorych.. tak..najwieksza atrakcja przejsc bylo dla mnie obserwowanie ludzi..
myslalam kiedys nawet o napisaniu relacji : "na przejsciu" ale niestety wiekszosc wspomnien pochodzi z czasow gdy nie robilam zdjec :(



rozne sa zboczenia
Odpowiedz z cytatem