hahaha, no, jak wracaliśmy z Gorganów to się w sklepie rzuciliśmy na bochen świeżutkiego chleba, no i wiadomo jak się taki je;-)
Więc my też i go tak zjedli w połowie.
Pogranicznicy z daleka widzą tylko pół chleba i pytają się o nóż.
My, że nie mamy.
A oni na chleb pokazują: a to jak kroiliście?
No to im pokazałam powygryzany na maxa chleb, się zaśmiali i chyba uwierzyli, że noża u nas niet, bo każdy normalny by chleb pokroił, a nie pochłaniał w ten sposób.
Nóż w aucie oczywiście był-tak ostry jak jego właściciel (bardzo mi się to określenie spodobało kiedyś).


Odpowiedz z cytatem