Potwierdzam. W Ubli nadal panuje wysoki poziom upierdliwości przekraczania granicy.
Spowodowany jest głównie działaniem (braku działania) pograniczników ukraińskich.
O ile jeszcze wjazd na ich terytorium odbył się w normie (godzina z hakiem na 10 samochodów)
o tyle wyjazd okazał się popisówką indolencji.
Im więcej mundurowych, tym większy bałagan. Trzy godziny stracone na bezowocne przypatrywanie się działaniu służb ukraińskich, które traktują podróżnych jak szmaty.
Kto lubi takie traktowanie to polecam przejście w Ubli.
Gdy podjechaliśmy pod budki pozwoliłem sobie wyrazić opinię o ich pracy (w narzeczu rosyjsko-mołdawsko-ukraiński)
Ze zdziwienia przybijali szybko pieczątki i zapomnieli o swojej ulubionej deklaracji celnej.
W zdumienie wprowadziła mnie słowacka celniczka.
Zapytała czy mam ser.
A pewnie że mam (2 warkocze) i dawaj pokazywać jej w której kieszeni plecaka je umieściłem.
Schowaj, schowaj, nie pokazuj, Nie wolno.
Zdumiałem się
po pierwsze - jak nie wolno to dlaczego kazała mi schować ?
po drugie - dlaczego sera nie wolno wwozić na teren SK ?


Odpowiedz z cytatem