Napisałam, że to "kubeczek zimnej wody".
Jeżeli dobrze zrozumiałam Adam chce z tego żyć i utrzymać rodzinę.
Znając realia - z "chaszczowników" się nie wyżyje, bo jest ich po prostu za mało. Na pensjonacik się chyba nie nastawia.
Dobrym klientem może być ktoś "pośrodku" - czyli np. harcerze, uczniowie na wycieczkach szkolnych, studenci, którzy nie zapłacą za nocleg za wiele (np. do 15 zł) ale chcą mieć jakieś minimum luksusu.
Ja się spotkałam z tym, że rodzice nie chcą puszczać dzieci na wycieczki, jeżeli nie są zapewnione pokoje z łazienkami !
I niestety chcą traktować prowadzenie bazy turystycznej jako sposób na utrzymanie to trzeba przyciągnąć klienta i dostosować się do jego wymagań, przynajmniej w pewnym zakresie.
No niestety - takie jest życie.
Mam pełno znajomych, którzy pasjonują się turystyką, założyli biuro podróży z zamiarem organizacji wypraw np. na Kamczatkę, a obecnie sprzedają głównie bilety na samoloty i wczasy w Tunezji.
Bo na Kamczatkę to mieli dwie osoby chętne do wyjazdu na rok, a do Tunezji chętnych jest pełno.
Dlatego też ja się zawodowo nie zajmuję turystyką, mimo że mam kwalifikacje.
Mogę sobie poprowadzić raz w roku wędrowny obóz do Rumunii lub na Krym i zarobić na kolejne buty turystyczne (akurat tyle jest chętnych aby tam pojechać raz w roku), ale nie chciałabym traktować turystyki jako swojego głównego źródła utrzymania, bo przeważnie musiałabym po raz setny w danym roku prowadzić ludzi do Morskiego Oka lub Kościeliskiej.
To ja już wolę swoją pracę, która też jest ciekawa.
Pozdrowienia
Basia



Odpowiedz z cytatem