Łazienka, a właściwie prysznic to fajna sprawa. Mycie w potoku też nie jest złe, ale do czasu... ja po ośmiu dniach miałam serdecznie dość i marzyłam o prysznicu
Chaszczownicy czy ludzie gór to gatunek niestety wymierający. Aby utrzymać chatę potrzeba kasy, a tej na turystach indywidualnych nie da się pozyskać, bo trzeba by było podnieść ceny za nocleg, co w konsekwencji doprowadziłoby do spadku ilości osób nocujących. Tegoroczne ferie zimowe prawie w całości spędziłam w chacie na Adamach: turystów pojedynczych mieliśmy, aż 15 osób w przeciągu około dwóch tygodni, z czego jakaś połowa należy do koła opiekującego się chatą, więc nie płaci. Przez cały ten czas były w Lachowicach dwie grupy harcerskie liczące po około 25 osób każda - nie przepadam za ZHP/ZHR, ale na tych ludzi nie mogę złego słowa powiedzieć. Nie wrzeszczeli, nie brudzili (zbytnio) i nie bałaganili.
Dlatego sądzę, że nowopowstające schronisko musi się otworzyć na grupy zorganizowane: harcerzy, obozy wędrowne.
BTW:
A jakby tak zorganizować w Prełukach coś na kształt zeszłorocznych łupkowskich śpiewanek? Na bank znajdą się chętni!



Odpowiedz z cytatem