Jako żem też Marcin to zapolemizuję z Marcinem odnośnie wizji albumu. Oczywiście zdjęcia powinny być przyzwoite, a zwłaszcza ostre, to nie ulega wątpliwości, ale widziałbym w książce raczej wartość dokumentalną niż artystyczną. Dlatego właściwa proporcja słowa pisanego do fotografii jest według mnie jak najbardziej wskazana. Sensowne byłyby również jakieś mapki lub plany, oczywiście w miarę możliwości. A czasu myślę dość. Wielu pewnie już coś ma i to zapewne ciekawych zdjęć robionych w różnych warunkach i sytuacjach. Przez okres wakacyjny wielu zdjęć się nie dorobi. Tym bardziej, że to dość podła pora jak na focenie cmentarzy, zwłaszcza zaniedbanych i zapuszczonych, zarosłych krzakami, drzewami i wszelkim inszym chaszczem. Najlepsza jest wczesna wiosna i jesień, ale to by opóźniło całą akcję prawie o rok, więc myślę że lepiej się skupić na archiwach i jedynie to, co niezbędne dofocić. Wskazane byłoby również ukazanie zdjęć dokumentujących prace wraz z tymi, którzy coś gdzieś tam przy kamieniu grzebią.