Nie no coś tam napiszę.
1. Dojazd.
Pokonana kolejna granica, już sama mogę jechać wszędzie;-)
Bus do Wawy, potem do Lwowa, tu pierwszy zonk, bo bilet miałam kupiony przez net ale na inną firmę zupełnie, a tu podjeżdża gruchot (podobno i tak w super stanie) i nim każą jechać.
Potem we Lwowie po ok 3h czekania marszrutką do Tiaczewa, a dalej do Ust Czornej.
Pierwszego wieczoru to wiadomo trzeba się przywitać.
Na drugi dzień poszliśmy na Krasną, gdzie wieczorem mieliśmy dojść do chatki i tam spać. Po drodze były różne zwierzątka, konie , krowy itd.
n
Buba nie było takowego;-)))))






Odpowiedz z cytatem