Pokaż wyniki od 1 do 10 z 23

Wątek: Pogórze Przemyskie- relacja

Mieszany widok

  1. #1
    Kronikarz Roku 2011 Awatar buba
    Na forum od
    02.2006
    Rodem z
    Oława
    Postów
    3,646

    Domyślnie Odp: Pogórze Przemyskie- relacja

    My natomiast jedziemy zwiedzac dalsze forty- utopiony w gestym lesie fort Brunner, gdzie schodzimy w kolejne, porosniete jak dzungla wawozy, w poszukiwaniu tajnych wejsc i umocnionych skarp













    oraz fort orzechowice- faktycznie zarosniety tak dorodnym chaszczem ze dawno takiego nie widzielismy- czyli cos -co buby lubia najbardziej :)
    aby dojsc do otworow prowadzacych do wewnatrz trzeba sforsowac roznorakie formacje roslinne.







    Tylko dlaczego ja durna ubralam krotkie spodenki?!?!???

    coraz to odnajdujemy jakieś nowe wejscia w chlodne i wilgotne czeluscie, gdzie nawet upal boi się zajrzec, strzezone przez bluszcze, zielsko, prawie dwumetrowe pokrzywy, i kolczaste pędy nie-wia-do-mo-cze-go.

















    Odwiedzamy tez zruinowana cerkiewke w ujkowicach tzn ja odwiedzam bo biedny toperz dostal ataku kichawki od orzechowickiego chaszcza, kicha , prycha i odmawia wyjscia z auta..



    najwieksze wrazenie robia na mnie malowidla- swietego wskazujacego jakby reka na zielsko biorace we wladanie opuszczona cerkiew i zamyslonego aniolka- jakby zadumanego nad „przeszloscia niedawna która jak sen minela”





    ponieważ upal robi się coraz większy a toperz coraz bardziej kicha jedziemy na zwirownie. Spotykamy tam ziute i grzeska- którzy bez problemu wypatruja mnie z daleka po kostiumie kapielowym w kolorze maskujacym
    Kapiel okazuje się być podwojnie przyjemna- raz jako ochloda no i pozwala zmyc z siebie trzydniowy kurz starych fortyfikacji i pajeczyny opuszczonych cerkwi :)

    wieczorem wracamy na znany już dobrze fort i imprezujemy przy ognichu- w bardzo już kameralnym towarzystwie. Ziutka przyrzadza na grilu wyjatkowo pysznosciowe miesko!



    Rano już definitywne rozstanie ze zlotem- ziutka wraca w strone domu, grzes z corka jedzie w bieszczady a my dalej w przemyskie.
    "ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

    na wiecznych wagarach od życia...

  2. #2
    Kronikarz Roku 2011 Awatar buba
    Na forum od
    02.2006
    Rodem z
    Oława
    Postów
    3,646

    Domyślnie Odp: Pogórze Przemyskie- relacja

    Dziś 3 razy przykraczamy san promem na drodze: bachórzec- sielnica, dąbrowka starzeńska- nozdrzec i krzemienna- jabłonica ruska.
    Precz z mostami!!! niech zyja promy!!!

    na jednym z nich bardzo spodobal mi się regulamin, zwłaszcza punkt 7 i 9 :)



    w dabrowce starzenskiej ogladamy ruiny zamku stadnickich.. ponoc to fajne ruiny... acz na zmanierowanych mieszkancach dolnego slaska nie robia one specjalnego wrazenia.. u nas takie i lepsze w co drugiej wiosce :)




    z jablonicy ruskiej podazamy w strone ulucza droga niezmiernie pylista, a osiadajace wszedzie drobinki pylu przypominaja ze jest jest suche, upalne lato a przed nami jeszcze kilometry wloczegi :)



    po drodze mijamy domek.. cos w tym jest ze kazdy widzi co chce widziec, bo na tabliczce wydaje mi się ze pisze „barak turystyczny” i już mam wizje noclegu w tym uroczym miejscu... niestety pisze „barak robotniczy” i nikt nie wychodzi jak krecimy się wokół aby nas np. zaprosic na impreze

    w dobrej odwiedzamy kolejna cerkiew i mily sklep kolo niej polozony. Troche mi szkoda ze robiac remont cerkwi odbudowali jej srodkowa wieze, majac tylko dwie bańki wygladala charakterystycznie, wpadala w pamiec, teraz wyglada normalnie jak inne cerkwie..




    w mrzyglodzie urokliwy senny ryneczek jak dawniej





    i most na sanie wydajacy charakterystyczne dzwieki jak się po nim jedzie...

    znaczone na mapach pole namiotowe nad sanem nie istnieje.. są tam tylko domki do wynajecia a namiotow rozbijac nie wolno.. pan z recepcji mierzy mnie wzrokiem mowiacych „tacy jak wy tu u nas nie nocuja”- i ma pelna racje!

    zatem ruszamy dalej i na nocleg zatrzymujemy się w siemiuszowej. Jest pole namiotowe na ktorym stoi ogromna wiata wygladajaca na nowa. W srodku drewniany podest (do spania, tanczenia, na orkiestre?) oraz 4 ogromne stoly z lawami.











    Nie wiem na ile osob można by tam imprezy robic! Jednak srodek lata a tam tylko my... towarzystwa dotrzymuje nam jedynie dorodny pajak :)



    miejsce jest dosyć uczeszczane przez miejscowych- to dwoch wyskoczy nad pobliski stawek po rybke na kolacje, to traktor przywiezie snopki by je zrzucic pod wiata na godzine a potem zabrac, to wszesnym rankiem przemknie w nieznanym celu jakas wywrotka, z kierowca malo nie wypadajacym z szoferki ze zdziwienia na nasz widok..

    kolejny dzien zaczynamy od odwiedzenia tyrawy woloskiej gdzie spotykamy ruiny palacu z nowym pierzastym lokatorem,



    pomnik matki boskiej o twarzy radzieckiego sołdata




    i klimatyczna malutka stacje benzynowa, tzw kontenerowa.




    Jest ona bardzo wygodna dla miejscowych, zwłaszcza dla rolnikow którzy tankuja tu swoje traktory i inne maszyny rolnicze, piły, agregaty , więc interes się kreci. Niestety będzie jeszcze ona istniala jeszcze tylko miesiac... nie, nie splajtowala... zabily ja unijne normy, ze zbiornik musi być wkopany, ze musi mieć jakas pojemnosc i inne pierdoły. Była wiele lat, cieszac praktycznoscia miejscowa ludnosc i wygladem sporadycznych turystow.. teraz rolnicy bedac zapier*** traktorkami do birczy lub sanoka, na jakieś shelle i bipi , a w drodze mogą się cieszyc ze są „w europie”. Miejscowe petycje czy pisma nic nie dadza bo „normy i standardy” z brukseli są ponad to.. więc gawedzimy sobie z wlascicielem kontenerka, ze mamy nadzieje ze dozyjemy momentu kiedy ten eurosajuz upadnie lub nas z niego wyrzuca.. ze coraz czesciej zdarzaja się chwile gdy się mysli „jest pieknie, ale to już ostatni raz...”

    humor poprawia odnalezienie cerkiewki w kotowie, wydaje się być w lepszym stanie niż 10 lat temu, nie ma ton smieci które się wtedy wszedzie walaly. Tylko pachnie stara bejca do drewna, a wiatr przynosi do wnetrza szum i zapach łąkowych ziól i granie swierszczy.. rozwazamy okolice cerkwi na nocleg ale godzina dosyć wczesna no i nigdzie nie ma potoczka.. kolega rok temu spal w tej cerkwi- myslimy ze troche bylby strach ze w nocy zrobi się burza, wichura i dostanie się w łeb belka czy kawalkiem witraża.





    "ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

    na wiecznych wagarach od życia...

  3. #3
    Kronikarz Roku 2010
    Awatar bertrand236
    Na forum od
    07.2004
    Rodem z
    Poznań
    Postów
    4,224

    Domyślnie Odp: Pogórze Przemyskie- relacja

    Stan cerkwi w Kotowie w kwietniu 2016 roku
    Trochę się zmieniło, prawda?

    Pozdrawiam
    Załączone obrazki Załączone obrazki
    • Typ pliku: jpg 2.jpg (102.8 KB, 44 odsłon)
    • Typ pliku: jpg 3.jpg (127.4 KB, 45 odsłon)
    • Typ pliku: jpg 4.jpg (236.5 KB, 42 odsłon)
    • Typ pliku: jpg 5.jpg (72.0 KB, 36 odsłon)
    • Typ pliku: jpg 6.jpg (153.5 KB, 35 odsłon)
    • Typ pliku: jpg 1.jpg (120.8 KB, 47 odsłon)
    bertrand236

  4. #4
    Forumowicz Roku 2012
    Forumowicz Roku 2011
    Forumowicz Roku 2010
    Awatar don Enrico
    Na forum od
    05.2009
    Rodem z
    Rzeszów
    Postów
    5,253

    Domyślnie Odp: Pogórze Przemyskie- relacja

    Cytat Zamieszczone przez bertrand236 Zobacz posta
    Stan cerkwi w Kotowie w kwietniu 2016 roku
    Trochę się zmieniło, prawda?

    Pozdrawiam
    Niemożliwe jest jednak możliwe.
    CUD !

  5. #5
    Szkutawy
    Guest

    Domyślnie Odp: Pogórze Przemyskie- relacja

    Cytat Zamieszczone przez don Enrico Zobacz posta
    Niemożliwe jest jednak możliwe.
    CUD !
    A mówili, że to cerkiew niezgody.

  6. #6
    Kronikarz Roku 2011 Awatar buba
    Na forum od
    02.2006
    Rodem z
    Oława
    Postów
    3,646

    Domyślnie Odp: Pogórze Przemyskie- relacja

    Dalej odwiedzamy dawny pas startowy w nieistniejacej wsi krajna.



    Po drodze spotykamy lesniczego który kilka razy na rozne sposoby zadaje to samo pytanie „a tak naprawdę to w jakim celu tu przyjechaliscie”. Odpowiedzi o zwiedzaniu okolicy jakos do niego nie trafiaja

    mijamy obronna cerkiew w posadzie rybotyckiej



    oraz wybieramy się na tereny nieistniejacej wioski borysławka kolo rybotycz, o której opowiadal nam znajomy, ze ponoc mieszkal tam jeden dziadek, autochton, który wrocil z przesiedlen. Nie znajdujemy jednak tego miejsca, idziemy dalej dolinka, az droga zaczyna się wspinac na gorke, a chalupy według mapy mialy być wczesniej- chyba tam gdzie jest teraz „private” i wielki plac budowy. Budowa zdaje się wogole nie przeszkadzac temu oto sympatycznemu boćkowi




    w koniuszy znajduejmy cerkiewkie



    a kolo niej oznaczenia jakiegos szlaku- takie znakowanie szlaku czy sciezki to ja rozumiem!!




    wieczorem zajezdzamy do nowych sadow (dawne „hujsko” ale mieszkancy z nieznanych przyczyn przeforsowali zmiane nazwy wioski ) popluskac się w wiarze. Postanawiamy ze jutro tu tez przyjedziemy.

    gdybym miala wymienic swoja ulubiona rzeke bylby nia wlasnie wiar. Łączy on w sobie zalety gorskiego potoku i nizinnej rzeki- jest czysty, plynie po kamyczkach, o bystrym prądzie ale nie jest tak wsciekle lodowaty jak rzeczki plynace przez gory. Znajdujemy bunior w ktorym mozna poplywac- w najglebszym miejscu woda jest po szyje, Znajduję gdzies wsrod zarosli kawalek styropianu- fajnie mozna na nim splywac z pradem! Jestemy raczej sami- wiekszosc ludzi nie wiadomo czemu woli siedziec pod mostem, tam gdzie plytka woda.. przychodzi tylko 4 gosci z piwkami, kapia sie pluskaja, wyciagaja z dna duze kamienie, ogolnie robia duzo zamieszania i po jakiejs pol godzinie wracaja do pracy. Z ich rozmow wynikalo ze pracuja w pobliskiej zwirowni. Taka praca to ja rozumiem!!! podobala nam sie opowiadana przez nich historia pobliskiego jeziorka- "kiedys kapali sie tam wszyscy. Teraz ktos je kupil, postawil zakazy. Czy wlasciciel przegania jak zastanie tam kapiacych sie? Jak sa 2-3 osoby to tak. A jak przyjdziemy ekipa ze zwirowni, tak z 10 osob, to przeganiamy wlasciciela!" :)











    "ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

    na wiecznych wagarach od życia...

  7. #7
    Kronikarz Roku 2011 Awatar buba
    Na forum od
    02.2006
    Rodem z
    Oława
    Postów
    3,646

    Domyślnie Odp: Pogórze Przemyskie- relacja

    kolejnym celem jest chatka w łupkowie, gdzie od wczoraj bywa tomek. W drodze gzy prawie pozeraja nas zywcem, trzeba isc caly czas machajac rekami i podskakujac a to i tak efekty ma mizerne. Na toperzu ktory idzie przede mna siedzi ich z kilkadziesiat!! przed sama chatka jest jakby lepiej.







    W chatce dosc pusto jak na wakacje i ladna pogode- jest kolo 10 osob.. a wydawaloby sie ze beda stada studentow czy licealistow... statystyke pogłowia zywych istot zawyżaja koty- w liczbie 6 :) miesiac temu urodzily sie mlode wiec wszedzie jest pelno puszystych kulek ze szpiczastymi ogonkami :)
















    atmosfera panuje dzis niezbyt imprezowa- przed polnoca duza czesc kladzie sie spac. Zostajemy z toperzem, tomkiem i karolina. Karolina opowiada ze przyjechala sama w bieszczady bo wiekszosc jej znajomych- tegorocznych maturzystow, poszlo na wakacje do pracy, i ponoc nie dotyczy to dzieci z biednych domow, ktore chca wspomoc rodzicow czy zarobic na studia.. jak tak to wyglada to nic dziwnego, ze chatki swieca pustkami..

    rano cos nie mozemy sie wybrac.. przedluzajace sie sniadanie, zabawy z kotami, opowiesci jednego chlopaka jak to przez rok mieszkal w bieszczadach i pomagal w obrobce drewna i konsumpcji tanich win, ogledziny hotelu "hilton" i pijawkowej sadzawki... i znow koty pchaja sie na kolana... zbieramy sie ostatecznie kolo 13
    Dzis opuszczamy bieszczady...skodusia juz nabrala, jak to okreslil pare lat temu nasz kolega, "charakterystycznego zapachu wakacji" (mniej romantyczni sugerowali zdechlego kota w bagazniku )

    wracajac zalapujemy sie na promy na dunajcu i wisle.





    Przekraczajac wisle opowiadaja nam na promie ze wlasnie w tym miejscu przeprawial sie z wojskiem piłsudski i pokazuja z duma stojacy nieopodal pomnik.





    Odwiedzamy jeszcze domek na wsi u moich rodzicow- palimy ognicho, spiewamy na strychu z gitara, kapiemy się w lesnym basenie oraz podziwamy tajemnicze lesne jeziorko w „krainie złamanej sosny”, wokół którego zyja przedziwne ważko-motyle o skrzydlach koloru morskiego.












    Koniec wyjazdu więc i niebo płacze... po upalnej i slonecznej włóczedze w strugach deszczu wracamy do oławy...
    "ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

    na wiecznych wagarach od życia...

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Pogórze Przemyskie czy coś dalej?
    Przez phantom22 w dziale Dyskusje o Bieszczadach
    Odpowiedzi: 6
    Ostatni post / autor: 08-04-2012, 16:01
  2. Lajtowy spacerek przez Pogórze Przemyskie
    Przez bartolomeo w dziale Turystyka nie-bieszczadzka
    Odpowiedzi: 25
    Ostatni post / autor: 06-08-2011, 11:58
  3. Pogórze Przemyskie oraz Góry Sanocko-Turczańskie
    Przez Basia Z. w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 130
    Ostatni post / autor: 05-03-2009, 21:36
  4. Pogórze Przemyskie - artykuł w "npm"
    Przez lucyna w dziale Dyskusje o Bieszczadach
    Odpowiedzi: 91
    Ostatni post / autor: 26-05-2008, 20:39
  5. Pogórze Bukowskie-przewodnik "Pogórze Karpackie" Krzysztofa Wojtycza
    Przez lucyna w dziale Dyskusje o Bieszczadach
    Odpowiedzi: 83
    Ostatni post / autor: 05-03-2008, 21:06

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •