kolejnym celem jest chatka w łupkowie, gdzie od wczoraj bywa tomek. W drodze gzy prawie pozeraja nas zywcem, trzeba isc caly czas machajac rekami i podskakujac a to i tak efekty ma mizerne. Na toperzu ktory idzie przede mna siedzi ich z kilkadziesiat!! przed sama chatka jest jakby lepiej.
W chatce dosc pusto jak na wakacje i ladna pogode- jest kolo 10 osob.. a wydawaloby sie ze beda stada studentow czy licealistow... statystyke pogłowia zywych istot zawyżaja koty- w liczbie 6 :) miesiac temu urodzily sie mlode wiec wszedzie jest pelno puszystych kulek ze szpiczastymi ogonkami :)
atmosfera panuje dzis niezbyt imprezowa- przed polnoca duza czesc kladzie sie spac. Zostajemy z toperzem, tomkiem i karolina. Karolina opowiada ze przyjechala sama w bieszczady bo wiekszosc jej znajomych- tegorocznych maturzystow, poszlo na wakacje do pracy, i ponoc nie dotyczy to dzieci z biednych domow, ktore chca wspomoc rodzicow czy zarobic na studia.. jak tak to wyglada to nic dziwnego, ze chatki swieca pustkami..
rano cos nie mozemy sie wybrac.. przedluzajace sie sniadanie, zabawy z kotami, opowiesci jednego chlopaka jak to przez rok mieszkal w bieszczadach i pomagal w obrobce drewna i konsumpcji tanich win, ogledziny hotelu "hilton" i pijawkowej sadzawki... i znow koty pchaja sie na kolana... zbieramy sie ostatecznie kolo 13
Dzis opuszczamy bieszczady...skodusia juz nabrala, jak to okreslil pare lat temu nasz kolega, "charakterystycznego zapachu wakacji" (mniej romantyczni sugerowali zdechlego kota w bagazniku)
wracajac zalapujemy sie na promy na dunajcu i wisle.
Przekraczajac wisle opowiadaja nam na promie ze wlasnie w tym miejscu przeprawial sie z wojskiem piłsudski i pokazuja z duma stojacy nieopodal pomnik.
Odwiedzamy jeszcze domek na wsi u moich rodzicow- palimy ognicho, spiewamy na strychu z gitara, kapiemy się w lesnym basenie oraz podziwamy tajemnicze lesne jeziorko w „krainie złamanej sosny”, wokół którego zyja przedziwne ważko-motyle o skrzydlach koloru morskiego.
Koniec wyjazdu więc i niebo płacze... po upalnej i slonecznej włóczedze w strugach deszczu wracamy do oławy...












) 








Odpowiedz z cytatem