Pokaż wyniki od 1 do 10 z 26

Wątek: Czy retorty jeszcze gdzieś dymią? [wypał, węglarze]

Widok wątkowy

  1. #20
    Bieszczadnik Awatar czossi
    Na forum od
    12.2009
    Rodem z
    Toruń
    Postów
    21

    Domyślnie Węglarze i wypał drewna - już tylko w skansenie - artykuł na rzeszow.gazeta.pl

    http://rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,3...skansenie.html

    (moderatorze, popraw, jeżeli to niewłaściwe miejsce )


    Węglarze i wypał drewna - już tylko w skansenie

    Anna Gorczyca


    Do niedawna widok dymiących retort i kręcących się w pobliżu usmolonych ludzi był częścią bieszczadzkiego krajobrazu. Ale powoli odchodzi w przeszłość

    Dym śmierdział, a smolarze nie zawsze byli trzeźwi, ale z pewnością byli jedną z atrakcji Bieszczadów. Ekonomia i troska o środowisko spowodowały, że miejsc, w których wypala się drewno, pozostało już niewiele. - To ostatni moment, żeby tę część bieszczadzkiej tradycji zachować. Zastanawialiśmy się, jak to zrobić, i tak zrodził się pomysł stworzenia muzeum - skansenu poświęconego wypałowi drewna - mówi Hanna Bełżecka, prezes Stowarzyszenia Wspierania Inicjatyw Lokalnych w Komańczy "Wilk". Zastrzega, że projekt jest we wstępnej fazie, ale już wiadomo, gdzie skansen mógłby powstać. Idealnym miejscem jest plac przy dawnym składzie leśnej kolejki w Smolniku. Tu mogłyby stanąć retorty, mielerze. Może uda się zdobyć typowy barak - taki, w jakim mieszkali węglarze? - Raz w roku można by organizować pokazowe wypały drewna - dodaje Bełżecka.

    Stowarzyszenie będzie się teraz starało o pieniądze na realizację pomysłu. - Będziemy pisać wnioski o granty z różnych funduszy. Pewnie muzeum będzie powstać etapami, ale chcemy zacząć jak najszybciej.

    Teren, na którym mogłoby powstać, należy do Lasów Państwowych. - Stowarzyszenie jeszcze nie wystąpiło z oficjalnym wnioskiem o użyczenie czy dzierżawę, ale nie sądzę, żeby dyrektor był przeciwny. Nie mamy muzeum poświęconego leśnictwu, zawodom leśnym, pomysł stworzenia muzeum poświęconego wypałowi drewna jest bardzo dobry - mówi Edward Marszałek, rzecznik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie.

    Węglarze - lub inaczej smolarze - pojawili się w Bieszczadach w latach 60. XX wieku. - Każdy, kto przed ćwierć wiekiem wędrował przez Bieszczady, musiał natknąć się w dolinach na dymiące stosy drewna, czyli mielerze. Budowa stosu trwała kilka dni w zależności od kubatury, ta zaś wahała się od 50 do ponad 100 m sześc. drewna. Do wchodzenia na taki stos niezbędna była drabina. Po zakończeniu budowy konstrukcji następował rytuał jej zapalania. W Bieszczadach czyniono to zazwyczaj od góry, zapalając ognisko na samym wierzchołku, tak by ogień, obejmując łatwopalne trzaski i suchy chrust, przedostał się do wnętrza. Gdy ogień dobrze już buzował we wnętrzu, okrywano wierzchołek mielerza darnią i ziemią, tłumiąc w ten sposób płomień. Następnie szybko uzupełniano drewnem wypaloną lukę i przykrywano warstwą ziemi. Teraz następował czas właściwego wypalania, które trwało 7-10 dni. Węglarze, nadzorując czynny mielerz, jednocześnie układali drewno na innym, by zapewnić ciągłość pracy - opowiada Marszałek.

    Przy mielerzach można było spotkać ludzi, którzy uciekali w Bieszczady przed rodziną, obowiązkami, czasem także przed płaceniem alimentów czy odsiadką. To oni byli bohaterami opowieści o tym, jak smolarz potrafi się bawić. Po wypłacie wchodzili do knajpy i wychodzili z niej, gdy przepili ostatnie pieniądze. A razem z nimi bawili się miejscowi i turyści.

    W latach 80. mielerze zostały wyparte przez stalowe retorty, które były bezpieczniejsze i pozwalały wypalić więcej drewna. W latach 90. wyrastały jak grzyby po deszczu w całych Bieszczadach. Do roku 2000 w 14 nadleśnictwach w Bieszczadach, Beskidzie Niskim i na Pogórzu (teren RDLP Krosno) działały 43 firmy zajmujące się zwęglaniem drewna, a w ich bazach dymiło 467 retort. Przy zwęglaniu drewna pracowało ponad 300 osób - informuje rzecznik.

    Koniec retort w Bieszczadach zaczął się w 2000 roku. Jak mówią ludzie z tamtych terenów, wtedy dym z retort dał się bardzo we znaki grupie posłów wypoczywających w jednym z gospodarstw agroturystycznych. Teraz na stawianie retort nie pozwalają także przepisy Natury 2000. - Oprócz węgla drzewnego w czasie suchej destylacji drewna uzyskiwano kiedyś także smołę drzewną, potaż czyli węglan wapnia, dziegieć. Żyją jeszcze ludzie, którzy potrafią pokazać, jak to się robi. Warto skorzystać z ich pomocy i pokazać to w muzeum - dodaje Marszałek.

    Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów
    Ostatnio edytowane przez Marcowy ; 17-03-2011 o 18:25 Powód: mówisz i masz :)

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. gdzieś tam w upalnej Małopolsce
    Przez buba w dziale Turystyka nie-bieszczadzka
    Odpowiedzi: 5
    Ostatni post / autor: 29-06-2013, 07:57
  2. gdzieś w Górach Stołowych
    Przez buba w dziale Turystyka nie-bieszczadzka
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 13-11-2008, 12:26
  3. gdzieś pod wałbrzychem
    Przez buba w dziale Turystyka nie-bieszczadzka
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 26-08-2008, 18:41
  4. Czy po wojnie coś jeszcze zostało?
    Przez petro w dziale Dyskusje o Bieszczadach
    Odpowiedzi: 35
    Ostatni post / autor: 16-07-2007, 08:57
  5. Czy w Bieszczadach sa jeszcze rdzenni mieszkancy?
    Przez krzysiek przybylski w dziale Dyskusje o Bieszczadach
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 22-05-2005, 13:25

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •