Pytanie było o grzybki, nie o dziki. to oczywiście te i te owszem występują. I myślę, że prawdziwek bieszczadzki może i powinien występować też. Nawet jeśli uznać, że to nie grzybek tylko grzyb całą gębą. Nie dziw się Cecylio początkowym żarcikom, ale sprawa "grzybków" zaopatrzonych w uśmieszek była na forum kilka razy poruszana. Zawsze w kontekście grzybków halucynogennych. Twój list na PW wyjaśnił mi, że nie o to Ci chodziło. Moje doświadczenie z grzybami w Bieszczadach i nie tylko jest takie: jak są grzyby to jest ich tyle że kosić można. W lasach pod Wetliną rydze kiedyś tak obrodziły, że po godzinie było wiadro pełne. Wtedy po raz pierwszy miałem odruch zwrotny na słowo rydze. Potem mi przeszło. Ale i rydze później tylko raz jeszcze tak obrodziły. Łąki pod Duszatynem dostarczały mi codziennie kilka kani na kolację. Ale bywały lata, że nawet znajomy drwal nie przynosił żadnych grzybów na ususzenie. Generalnie Bieszczady są dość wdzięczne dla zbieraczy. A to poziomki, tu maliny, tam jeżyny wielkie i słodkie. W końcu sierpnia już orzechy powinny się zacząć. Ja jeszcze zbieram trochę ziół i suszę na zimę.
Pozdrawiam i życzę sukcesów
Długi


Odpowiedz z cytatem